Autor Wątek: brukowana DDR vs asfaltowa ulica  (Przeczytany 17907 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #15 dnia: 11 Kwi 2011, 16:04:26 »
I to dowód na to, że warto pisać pisma - samo się nie postawiło  ;)

Mnie do tego przekonywać nie musisz. Pierwsze co zrobiłem po przeczytaniu tu, że jest tam lustro, to sprawdziłem, czy w projekcie ono tam było. Odpowiedź -  nie było.

Wniosek oczywisty, że dostawiono je później. Jeszcze bardziej oczywisty - że ZDM nie zrobił tego sam z siebie ;)
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline jerzy1234

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 697
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #16 dnia: 12 Kwi 2011, 19:12:32 »
zastanawiam się dlaczego ludzie którzy występują oficjalnie jako Ci co upominają się od urzędasów o traktowanie ich poważnie i walczą o to żeby były ścieżki. A szerokim  łukiem je omijają,czy nie jest to czasami rozdwojenie jaźni?. Co ma kierowca pomyśleć o takich ludziach którzy nawet w TV występują z banałami a potem w realu widzi tych samych ludzi na środku ulicy po której zasówa 80  a zaraz obok jest nawet nie najgorsza ścieżka?Savil na Bitwy jest nawet niezła ścieżka jadąc na  Wolę to po lewej stronie , jeżdżę tamtędy i nie wstydzę się i nie boli.  Wież mi jezdnia jest bardziej skatowana zwłaszcza odcinek od Grójeckiej aż do Szczęślewickiej.

Drex

  • Gość
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #17 dnia: 12 Kwi 2011, 19:44:47 »
zastanawiam się dlaczego ludzie którzy występują oficjalnie jako Ci co upominają się od urzędasów o traktowanie ich poważnie i walczą o to żeby były ścieżki. A szerokim  łukiem je omijają,czy nie jest to czasami rozdwojenie jaźni?
Hmmm... Czyżbyś sam sobie odpowiedział? Ja chcę móc jeździć po Drodze Dla Rowerów, na ktotej nie rzucają mną dziury i korzenie. I która nie wytrzęsie mnie jak młot pneumatyczny. O mamusiach z wózkami i innych babciach z psami nie wspominając...

zasówa 80
Ekhem...

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #18 dnia: 12 Kwi 2011, 22:06:49 »
zastanawiam się dlaczego ludzie którzy występują oficjalnie jako Ci co upominają się od urzędasów o traktowanie ich poważnie i walczą o to żeby były ścieżki. A szerokim  łukiem je omijają,czy nie jest to czasami rozdwojenie jaźni?

To zniekształcenie przekazu. Ja nie upominam się o ścieżki. Ja upominam się o możliwość bezpiecznej i wygodnej jazdy rowerem po mieście. O ułatwienia dla rowerzystów - na jezdni (pasy, kontrapasy, uspokojenie ruchu) lub poza nią (drogi rowerowe, stojaki, parkingi rowerowe).

Jeżeli dana ścieżka nie jest ułatwieniem, nie zamierzam po niej jeździć. To byłaby hipokryzja gdybym domagał się ułatwień, a jeździł po utrudnieniach legitymizując swoją osobą buble.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #19 dnia: 13 Kwi 2011, 10:22:12 »
zastanawiam się dlaczego ludzie którzy występują oficjalnie jako Ci co upominają się od urzędasów o traktowanie ich poważnie i walczą o to żeby były ścieżki.

To nie prawda. Ścieżek chcą urzędnicy i politycy przed wyborami. My chcemy poprostu bezpieczne i szybko poruszać się po mieście dowolnie wybranym środkiem transportu. Niektórzy autobusem, inni rowerem, a jeszcze inni samochodem. Żeby to było możliwe ci co mogą i będzie dla nich szybciej i wygodniej muszą się przesiąść np. na rowery, albo do autobusu albo jeszcze lepiej do metra. W tedy ci co mają potrzebę poruszania się samochodem (np. dostawca pieczywa, kurier, taksówkarz, drobny przedsiębiorca, matka z dwójką małoletnich w fotelikach) mają jezdnię dla siebie i mają gdzie zaparkować. A żeb ci wszyscy użytkownicy nie wjeżdżali na siebie, trzeba wyznaczyć im miejsce na jezdni - czyli np. pasy i kontrapasy rowerowe, buspasy, i inne sprawdzone już na świecie rozwiązania które zwiększają PŁYNNOŚĆ ruchu, która bezpośrednio wpływa na realną szybkość przemeszczania się i przede wszystkim na bezpieczeństwo. A puki co za grubą kasę buduje się paręset metrów gówna z kostki i zadaje pytania czemu nikt tego nie używa. Równie dobrze możesz pytać ludzi czemu nie używają kawałku boczku do układania włosów. Przecież się da.

Offline Savil

  • Zabezpieczenie
  • ******
  • Wiadomości: 1 386
  • Płeć: Kobieta
  • Cylon i lasombra
    • http://savil.bikestats.pl/
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #20 dnia: 13 Kwi 2011, 11:54:28 »
Savil na Bitwy jest nawet niezła ścieżka jadąc na  Wolę to po lewej stronie , jeżdżę tamtędy i nie wstydzę się i nie boli.  Wież mi jezdnia jest bardziej skatowana zwłaszcza odcinek od Grójeckiej aż do Szczęśliwickiej.

Toteż wracając [Zesłańców -> Grójecka] jadę ścieżką, faktycznie niezła. Ale jadąc w drugą stronę nie chce mi się zaliczać tylu świateł i przejazdów, jadę jezdnią i zjeżdżam na ścieżkę przed przystankiem, jest tam wygodny zjazd. A jeżdżę w weekend w dzień, więc mały ruch na drodze. Kiedy jadę w innym terminie i ruch jest - owszem, ścieżką w obie strony.

storm

  • Gość
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #21 dnia: 14 Kwi 2011, 23:30:20 »
Savil na Bitwy jest nawet niezła ścieżka jadąc na  Wolę to po lewej stronie , jeżdżę tamtędy i nie wstydzę się i nie boli.  Wież mi jezdnia jest bardziej skatowana zwłaszcza odcinek od Grójeckiej aż do Szczęślewickiej.
Dobra, czyli jedziemy sobie żwawo tą asfaltową "prawie że DDR" z lewej strony Bitwy Warszawskiej 192o roku do Al.Jerozolimskich. Fajnie się jedzie, slalomy, podjazdy, zjazdy, zupełnie jak w parku w niedzielę :> widać, ze projektant miał głowę jak cyrkowiec!
Dojeżdżamy do świateł przy Rondzie Zesłańców... przejeżdżamy przez BW1920... Potem przejazd przez 1 nitkę Al.Jerozolimskich i zjeżdżamy w dół.... A na samym końcu mamy SCHODY!!!!!!!
Aż muszę zacytować niejaką Dorotę Safjan (SLD chyba?): "jesteście młodzi, możecie te 10m przenieść rower" czy jakoś tak.
A więc drogi Jerzy, drrga pani Safjan: NIE. Rower NIE SŁUŻY do noszenia. Rower służy do jeżdżenia i póki tam będą schody - póty NIE BĘDĘ jeździł po tym zjeździe w dół. I niech mi ktoś udowodni, że te schody są częścią szlaku rowerowego, prooooszę!!! ;)
Co radzę? Prawy pas z BW1920r przejechać przez obie nitki Jerozolimskich, dojechać na przystanek i tu niestety na krawężnik za przystankiem autobusowym i na DDR (witajcie ciemności tunelu!). Ewentualnie jak ktoś się nie boi kieroFFFFcuFFF to może pojechać tunelem samochodowym ale nawet na poziomie bywa to stresujące, bo panoffffie kierofffcy mają wszystkich innych poza sobą głęboko w dupie... :]


Offline jerzy1234

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 697
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #22 dnia: 15 Kwi 2011, 21:29:05 »
Stormie  dzisiaj widziałem "kozaka" -miał w d... całą drogę dla rowerów i parł normalnie  ulicą i nie pi... się w jakieś krawężniki za przystankami i pojechał dalej śmiało w tunel , no i chyba przeżył . Miał szczęście -jakby trafił na mojego znajomego -zgreda (ja mam już 50 -tkę - on więcej) który widząc mnie jako fanatyka jazdy na rowerze powiedział że jakby miał  walec toby jeździł po rowerzystach ,którzy mając wydzielony -za ciężkie pieniądze zrobiony pas do jazdy plątają się pod kołami. Na moje apele że korzenie że dziury, że szkła, że krawężniki, odpowiada że oni też mają nie najlepsze drogi i nie pchają się rowerzystom pod koła na ścieżkach. Coś w tym jest ,oni mają korki, wyrwy i zawieszenia siadają a obok mają ładne PUSTE nawet w niektórych miejscach asfaltowe drogi i nawet płacą za te drogi i g...mają. Może już za stary jestem i już nowinki do głowy nie wchodzą i niestety nie rozumiem po co nam ścieżki jak każdy ma swoje sposoby na poruszanie się w DŻUNGLI.

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #23 dnia: 15 Kwi 2011, 22:48:02 »
   Specjalysta z twego znajomego, walec drogowy świetnie nadaje się do rozjeżdżania rowerzystów. Ma mały promień skrętu i świetne przyspieszenie, no i oczywiście bardzo dobrze z niego widać rowerzystów których trzeba rozjechać.
 
    Ze spalaniem też jest dobrze bo niektóre duże radzieckie walce miały silniki takie jak w lokomotywach spalinowo-elektrycznych. Czyli podobne jak w Priusie - FULL HYBRID, tylko że bez komputera pokładowego  :D :D :D
« Ostatnia zmiana: 15 Kwi 2011, 22:57:39 wysłana przez qwerJA »
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

storm

  • Gość
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #24 dnia: 15 Kwi 2011, 23:33:14 »
@jerzy1234 - niech ten twój znajomy zastanowi się, co by zorbił jakby mu wybudowali extra uliczkę z bruku i o szerokości 1.59cm (a on miałby samochód z szerokością1.65cm), z fałdowaniami obowiązkowymi co 5m tak aby nie mógł jechać wiecej jak 10 km/h i ktoś by to ochrzcił "autostrada". Niech to przemyśli dokładnie.
Dla mnie - jeśli droga rowerowa nie nadaje się pod moje koła, opony, jest wyboista - NIE JEST drogą dla rowerów. Równie dobrze można by nazywać pollną drogą trasą szybkiego ruchu dla samochodów. Tylko kto się na to nabierze z kierowców i kierofcufff? Nikt? To dlaczego rowerzystów się robi w jajo, oszukuje i jeszcze próbuje wobec nas wyciągać konsekwencje za to, że nie korzystamy z bubli, które do niczego się nie nadają?
Życzę szanownemu znajomemu pojeździć na rowerku*, w szczególności po śmieszkach, śmieszynkach, drogach dla rowerów. A na koniec po normalnej jezdni. I niech opisze, jak fajnie mu było. Zobaczymy czy dalej będzie taki z niego kozak.


* o ile jeszcze pamięta i w ogóle umie jeździć na rowerze, bo z tego co się orientuję tow ieku takich narzekaczy/kierofcuff już nie pamięta jak sami stawiali pierwsze kroczki na jezdni...

Offline `L`

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 483
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie jeżdżę szybko. Jeżdżę dokładnie.
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #25 dnia: 16 Kwi 2011, 09:23:53 »
@jerzy1234 - niech ten twój znajomy zastanowi się, co by zorbił jakby mu wybudowali extra uliczkę z bruku i o

Bruk brukowi nierówny. Taki bruk, jaki jest stosowany na DDR, na drogach publicznych jest dopuszczony wyłącznie na parkingi i chyba najmniejsze "przyblokowe" uliczki. No i niestety również na DDR. Dlaczego? Czyżby samochody były tak niewygodne, że nierówności kostki się źle na zdrowiu odbijają? Jazdę rowerem po DDR z kostki porównałbym do jazdy samochodem po bruku. Tylko że bruk na drogach był stosowany 100 lat temu.
« Ostatnia zmiana: 16 Kwi 2011, 09:26:03 wysłana przez `L` »
"governments will use whatever technology is available to them to combat their primary enemy - which is their own population" - Noam Chomsky

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #26 dnia: 16 Kwi 2011, 11:07:54 »
Stormie  dzisiaj widziałem "kozaka" -miał w d... całą drogę dla rowerów i parł normalnie  ulicą i nie pi... się w jakieś krawężniki za przystankami i pojechał dalej śmiało w tunel , no i chyba przeżył .

Nie wiem co w tym dziwnego. Bardzo często robię w tym miejscu dokładnie to samo.

Krawężnik wysokości 14cm uniemożliwia mi zjechanie z jezdni na drogę rowerową. Zjeżdżam na wjeździe na stację - to pierwsze miejsce, gdzie mogę to zrobić bezpiecznie i wygodnie, bez zatrzymywania się w poprzek pasa ruchu i blokowania pasa dla aut podczas wstawiania roweru na krawężnik.

Ale jak obniżą, pewnie zacznę jeździć. Przynajmniej w jedną stronę. W drugą stamtąd nie ma jak zjechać na jezdnię - nie będę przecież ciął pod prąd. A tym bardziej nosił roweru po schodach, niedoczekanie.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline jerzy1234

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 697
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #27 dnia: 16 Kwi 2011, 22:03:23 »
Stormie niestety ten mój "przyjemny znajomy " ma już ponad 65 lat i na rower najwyżej z wnuczkiem przejedzie się wokół bloku po obsranym chodniku,a stosunek do roweru wiadomo jaki ma i na nas mawia że gówniarze w obcisłych kalesonach z pampersami. Jednak nie zmienia to rzeczy że oni też nie mają łatwo i są też rąbani przez drogowców i więcej łożą na drogi ,a co mają . I też na ich miejscu będąc wygodny wybierałbym alternatywne drogi przemieszczania się -wedle własnego widzi misie. Niestety życie nie jest  takie jakie w bajkach kiedyś mawiano i cierpieć raczej wszyscy muszą albo  ryzykować i walczyć.Samo narzekanie nic nie pomoże  ,łamanie przepisów i biadolenie że mi ciężko ,bo wertepy , bo szkła,też nie jest argumentem. W ostateczności ktoś te ścieżki zaprojektował i wybudował . Nachapał się przy tym i co teraz??                    Raffi  ja też kiedyś skracałem sobie te rondo i nie nosiłem roweru po schodach ani nie pchałem po torze dla wózków ,ale albo wymiękłem jak kilka razy zostałem ob trąbiony przez zaspanego kierowcę autobusu który to na rondzie intensywnie wyprzedzał mnie i spychał na krawężnik,wolę nie być jak nie muszę intruzem na jezdni, i liczyć na czyjąś pobłażliwość. Stary jestem i może dlatego głupi i teraz dźwigam ten swój dobytek na 2 kołach wraz z sakwami i zakupami i nie płaczę.  Skakałem po krawężnikach na przystanku i nie było to zabawne , a jazda w tunelu też mi przypominała jazdę po wyboistym rynsztoku .  I dlatego z dwojga złego wolę trochę potu i czyste sumienie. Zresztą uważam że i tak dobrze że tyle razem z Czajnikem , Gromanikiem< Batorym , Trupkiem,i.t.d.  wywalczyliście ścieżek, a że po drodze ktoś nie dopełnił swoich obowiązków to inna sprawa . Trzeba trochę czasu jeszcze ,a może los się poprawi a na razie ćwiczyć ćwiczyć mięśnie i pokorę.                                                                                                 

storm

  • Gość
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #28 dnia: 16 Kwi 2011, 22:59:14 »
@jerzy1234 - ale wyjaśnij mi bo nie potrafię tego zrozumieć, a się staram - dlaczego ja mam ćwiczyć mięśnie, bo jakiemuś urzędaskowi w urzędzie nie chce się ćwiczyć głowy? Przecież to JA łożę na pensję tego urzędaska, który zatruwa mi życie swoimi gównianymi pomysłami, ja pracuję głową, aby i on mógł nią poruszać. A jak się temu urzędaskowi nie podoba/nie umie projektować to niech on zacznie ruszać mięśniami. Np przy budowie autostrady czy innej DDR. Pracy fizycznej u nas jest pod dostatkiem w Polsce!

Jeśli chodzi o poprawianie czegokolwiek po urzędnikach - nie rozumiem po co słać pisma do urzędów i wypisywać co jest źle? To tak jakby im przesyłać na nowo wytyczne, które oni MUSZĄ ZNAĆ. A jak ich nie znają to droga wolna, na ich miejsce znajdą się setki osób, które je znają i umieją się kontaktować z rowerzystami i zrobić to tak, aby było dobrze dla wszystkich zainteresowanych stron. A w pismach zamiast poprawek zgłaszać:
- niezgodność z ustawą/roporządzeniem/projektem/wytycznymi/dobrymi wzorcami projektowania DDR/etc (resztę urzędasek ma sam sobie sprawdzić co jest źle, od tego jest i sam zajmuje stanowisko, które czegoś wymaga więcej poza siedzeniem i grzaniem dupy)
- wniosek o wyp... z roboty osoby odpowiedzialnej za zaprojektowanie/zbudowanie/zatwierdzenie budowy BUBLA. Po to, aby taka osoba nie robiła więcej rzeczy, na które ida MILIONY naszych PLN, a które potem trzeba kosztem milionów poprawiać. Ma być od początku dobrze. A urzędas ma czuć nad sobą nie tylko rączkę polityka wybranego na prezydenta/burmiszcza, ale równiez - a może przede wszystkim - odpowiedzialność za pieniądze podatników wobec podatników. I tu przydałaby się również odpowiedzialność finansowa.
Co do trąbienia - nie wiem czy zauważyłeś Jerzy, ale i Raffi i ja poruszamy się na rowerach poziomych. Tak więc 9/10 kierofcufff którzy normalnie by użyli klaksonu zazwyczaj przylepia się do szyby i z otwartą buzią podziwia "to coś" ;) Zresztą rowerzysta pionowy również ma wiele możliwosci, aby zamienić się w "cudaka" i nie dostać klaksonem. Pomijając kwestię czegoś takiego jak asertywność. A jak się jakiemuś kieroffffcy nie podoba to proszę bardzo, niech pędzi biegusiem np do Doroty Safjan na skargę, czy innych odpowiedzialnych osób, a w ostateczności sam może podwinąć rękawki i  wybudować porządny zjazd dla rowerzystów :D ;)
Co do Pana Emeryta - skoro ma dużo czasu aby ględzić, to tym bardziej powinien coś zdziałać i trwale odgrodzić rowerzystów od dróg dla samochodów - np poprzez wspieranie budowy DDR - oczywiście budowanych dobrze i rozsądnie ;)
Jeszcze jedno - po to jest możliwość jazdy "środkiem pasa", aby nie było możliwości wyprzedzania "na gazetę" i spychania na krawężnik.


Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: brukowana DDR vs asfaltowa ulica
« Odpowiedź #29 dnia: 17 Kwi 2011, 11:29:50 »
Raffi  ja też kiedyś skracałem sobie te rondo i nie nosiłem roweru po schodach ani nie pchałem po torze dla wózków ,ale albo wymiękłem jak kilka razy zostałem ob trąbiony przez zaspanego kierowcę autobusu...

To ja tam takich problemów nie mam. Może kwestia innego roweru, może tempa jazdy, może farta, albo godzin/dni w które tam bywam.

Ale pewnie by mnie to tak czy siak nie ruszyło za bardzo. Po całych latach jazdy Modlińską i Grota, generalnie niewiele mnie jeszcze zaskakuje na drodze ;)


wyprzedzał mnie i spychał na krawężnik

Dla mnie morał jest prosty - jechałeś zbyt blisko prawej strony. Na mnie czasem wrzeszczą taksiarze i inni, że jeżdżę środkiem. Ale to se powrzeszczą i pojadą, ale wiem, że jestem bezpieczny, widoczny i w razie próby spychania mam 1,5m przestrzeni po prawej na manewry.

Inna sprawa, że ostatnio próbowano mnie zepchnąć podczas wyprzedzania dobrze ponad rok temu (z Sebą jechałem, to w ogóle była fajna akcja). I nie sądzę by ten kierowca kiedykolwiek jeszcze próbował, albo choćby o tym pomyślał.


wolę nie być jak nie muszę intruzem na jezdni

Ja tam na jezdni nie jestem intruzem. Jestem w 100% u siebie. I zachowuję się jak u siebie w salonie - ulubiony fotel i pilota do TV (albo moją przestrzeń i pierwszeństwo) oddam tylko wtedy gdy ktoś ładnie poprosi. I sam o tym zadecyduję ;-)


i liczyć na czyjąś pobłażliwość.

Na to nigdy nie liczę. Jadę tak, jak gdyby na drodze wokoło byli sami idioci, i każdy miał chęć mnie zabić, wepchnąć w krawężnik, wyprzedzać na trzeciego, albo robić inne głupoty.

Jak muszę, zablokuję drogę. Uniemożliwiam wyprzedzanie, gdy mogłoby być dla mnie niebezpieczne. Jadę środkiem pasa, a bywa, ze i z lewej strony. Straszę kierowców udając pijanego lub tracącego równowagę, by wyprzedzali z większym odstępem (to działa!). Jak ktoś próbuje mnie spychać, ja zaczynam zjeżdżać rowerem w lewo - zwykle rezygnują mając mnie 10cm od cennego lakieru, a ja robię sobie większy odstęp z prawej na ewentualne hamowanie lub inne manewry.

Generalnie to wygodę kierowców traktuję jako mało istotną. Najważniejsze jest to, bym ja dojechał do celu. Jeżeli to jest zapewnione, mogę myśleć o ich wygodzie. Jeżeli to nie jest zapewnione, zajmuję się wyłącznie moim bezpieczeństwem.

To dobry styl jazdy, pozytywny. Jeżdżąc w ten sposób, nigdy się nie zawiedziesz tym, że kierowca zachowuje się gorzej niż myślałeś ;-). Regularnie natomiast zdarzają się miłe zaskoczenia, gdy zachowują się lepiej niż przewidziałem.


Stary jestem i może dlatego głupi

Nie sądzę byś był głupi. Jeżeli czegoś Ci brakuje, to odrobiny pewności siebie i asertywności na drodze.

Kierowcy (i rowerzyści też) chętnie wykorzystują sytuację niepewności u innych osób, wpychając się po chamsku. Po prostu nie wolno na to pozwalać i wtedy jeździ się znacznie przyjemniej i spokojniej.


Co do trąbienia - nie wiem czy zauważyłeś Jerzy, ale i Raffi i ja poruszamy się na rowerach poziomych. Tak więc 9/10 kierofcufff którzy normalnie by użyli klaksonu zazwyczaj przylepia się do szyby i z otwartą buzią podziwia "to coś" ;)

Czy ja wiem. Mnie się wydaje, że na poziomy kierowcy trąbią znacznie częściej. Na poziomie musiałem się oduczyć pewnych nawyków z roweru pionowego, np pokazywania "z automatu"  gestów uznawanych za obraźliwe w odpowiedzi na dźwięk klaksonu.

Na poziomie klakson może po prostu znaczyć, że ktoś chce Ci pomachać (czasem znajomy, który nie poznałby Cię na normalnym rowerze, ale na poziomym jest łatwiej). Często trąbią, bo chcą zrobić ładne zdjęcie, na którym obrócisz się z uśmiechem w Ich stronę. Albo po prostu boi się wyprzedzać "to coś" i woli ostrzec, że się zbliża. W takich sytuacjach jakiekolwiek obraźliwe gesty są bardzo nie na miejscu. Lepiej się uśmiechnąć i pomachać przyjaźnie ;)

Czasem też auta trąbią w mojej okolicy na siebie nawzajem, bo zajeżdżają sobie drogę byle tylko trzymać się od "tego" z daleka. Wtedy nie ma po co się mieszać, niech się zabijają między sobą :D
« Ostatnia zmiana: 17 Kwi 2011, 11:37:11 wysłana przez Raffi »
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)