Autor Wątek: Wyjeżdzające klocki hamulcowe  (Przeczytany 4495 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« dnia: 10 Wrz 2013, 02:23:42 »
Dwa miesiące temu zgłosiłem się do znanego i polecanego serwiso-sklepu na dolnym Mokotowie celem wymiany klocków hamulcowych typu: ''braekpad'' do hamulców typu Shimano Deore.
   

 Wczoraj skręcając w Jagielońską poczułem że nie mam tylnego hamulca, mało k**** nie zginąłem pod kołami autobusu.

Lewy klocek wypadł w całości i zebrałem go z jezdni. Drugi dał się swobodnie przesuwać i wysuwać po aluminiowej głowicy dźwigni hamulca.

Co o tym myślicie, mam zrobić dym w serwisie na Wyględowie gdzie to zakładali.
Czy to normalne że się gubi podkładki do hamulców, bo się nagle wysuwają i gubią - i rowerzysta mało co nie ginie.
Jestem tak cholernie wkurwiony, że chętnie zrobię dym wobec tego serwisu.

« Ostatnia zmiana: 10 Wrz 2013, 11:24:01 wysłana przez qwerJA »
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Offline Marcin:)

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 43
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe - mało k**** nie zginołem
« Odpowiedź #1 dnia: 10 Wrz 2013, 03:21:20 »
Zrób zdjęcia klocków / hamulcy.

Założyli zawleczki?

Tylko, że takie hamulce są tak zbudowane, żeby NIE WYPADAŁY przy hamowaniu, chyba że ktoś je założy na odwrót.....

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe - mało k**** nie zginołem
« Odpowiedź #2 dnia: 10 Wrz 2013, 09:44:14 »
Dlatego właśnie nie pozwalam NIKOMU grzebać przy moich hamulcach. Sam je sobie ustawiam, sam wymieniam części, sam naprawiam. Jak zginę z powodu awarii hamulców, to przynajmniej będzie to z własnej winy.

Może nawet nagrodę Darwina dostanę ;-)
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline remitent

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe - mało k**** nie zginołem
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Wrz 2013, 10:06:32 »
Proponuję poprawić literówkę w temacie, bo wychodzi trochę gimbusowato :)
Nocna Masa Krytyczna - 2. sobota miesiąca - godz. 24:00 - nocnamasa.pl

GFM

  • Gość
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe - mało k**** nie zginołem
« Odpowiedź #4 dnia: 10 Wrz 2013, 10:40:05 »
Dwa miesiące temu zgłosiłem się do znanego i polecanego serwiso-sklepu na dolnym Mokotowie celem wymiany klocków hamulcowych typu: ''braekpad'' do hamulców typu Shimano Deore.
   

 Wczoraj skręcając w Jagielońską poczułem że nie mam tylnego hamulca, mało k**** nie zginąłem pod kołami autobusu.

Lewy klocek wypadł w całości i zebrałem go z jezdni. Drugi dał się swobodnie przesuwać i wysuwać po aluminiowej głowicy dźwigni hamulca.

Co o tym myślicie, mam zrobić dym w serwisie na Wyględowie gdzie to zakładali.
Czy to normalne że się gubi podkładki do hamulców, bo się nagle wysuwają i gubią - i rowerzysta mało co nie ginie.
Jestem tak cholernie wkurwiony, że chętnie zrobię dym wobec tego serwisu.

Co może waszym zdaniem powinienem zrobić jak się nie dogadam w serwisie, może zrobić zdjęcia zawiadomić prokuraturę i założyć sprawę cywilną ?!!
 

Już Ci Marcin napisał: zamienili klocki miejscami.
Zrób fotki i załóż sprawę cywilną.
Jeśli się biorą za naprawę rowerów to powinni się na tym znać.

A tak na poważnie: zacznij się sukcesywnie douczać w dziedzinie techniki rowerowej,
i tak jak Raffi - nie pozwalaj przy swoim rowerze grzebać NIKOMU.
A jak masz jakiś problem to pisz. Zawsze ktoś Ci pomoże.

Ja też sobie kiedyś założyłem klocki odwrotnie. Miałem ze 13, no może 15 lat.
Na szczęście swój błąd zauważyłem gdy klocek wysunął się do połowy.

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #5 dnia: 10 Wrz 2013, 11:23:10 »
To że to mogło być odwrotnie, to pomyślałem sobie od razu, tylko nie chciałem sugerować.
Bo było tak że najpierw sprzedali mi klocki do kolarki, to się wróciłem, do sklepu i zamieniłem.

Teraz będą mi gratis nowy komplet zakładać ;) 

P.S

Widzisz, mechanikowi, raz na ruski rok może się coś udać spieprzyć - ja gdybym miał się za to wziąć, to podejrzewam, że mało co było by nie spieprzone  :)
« Ostatnia zmiana: 10 Wrz 2013, 13:12:32 wysłana przez qwerJA »
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Offline em c

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 493
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #6 dnia: 10 Wrz 2013, 12:35:45 »
Czekajcie, jak konkretnie zakłada się hamulce odwrotnie, w sensie lewy klocek na miejsce prawego, czy o co chodzi? I w jaki sposób wpływa to na ich skłonność do wypadania przy hamowaniu?

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #7 dnia: 10 Wrz 2013, 16:07:55 »
Czekajcie, jak konkretnie zakłada się hamulce odwrotnie, w sensie lewy klocek na miejsce prawego, czy o co chodzi? I w jaki sposób wpływa to na ich skłonność do wypadania przy hamowaniu?

Tak, ktoś zamienił lewy klocek z prawym.

Przy klasycznych klockach to nie robi wielkiej różnicy, ale droższe klocki bywają asymetryczne, kierunkowe (mają wtedy strzałkę jak je montować).

A jeszcze droższe klocki (i o takich tu mowa) mają wymienne okładziny - wymieniasz nie cały klocek, a gumową wkładkę w nim. I wtedy jak zamontujesz dobrze, to się nie ma prawa wysunąć, a jak zamontujesz na odwrót, to trzyma je tylko zawleczka, która nie jest tak doskonałym zabezpieczeniem jak się wielu ludziom wydaje :D


To że to mogło być odwrotnie, to pomyślałem sobie od razu, tylko nie chciałem sugerować.
Bo było tak że najpierw sprzedali mi klocki do kolarki, to się wróciłem, do sklepu i zamieniłem.

jak Ci sprzedali złe klocki, to Ci się powinna żółta lampka zapalić - ktoś nie miał czasu/chęci/motywacji obsłużyć Cię starannie.


Widzisz, mechanikowi, raz na ruski rok może się coś udać spieprzyć - ja gdybym miał się za to wziąć, to podejrzewam, że mało co było by nie spieprzone  :)

Spieprzyć coś przy rowerze zdarza się każdemu, to prawda. Natomiast to nie jest tak, że byś się nie nauczył. Bez przesady, hamulce rowerowe to nie rakieta balistyczna - tam naprawdę nie ma nic skomplikowanego, z czym nie dałbyś sobie rady.

Pozostałe rzeczy można oddawać do serwisu jak lubisz, nie masz chęci się grzebać, nie masz czasu, czy coś. Ale hamulce radzę Ci, byś robił jednak sam - chociażby dlatego, że ich ustawienie jest sprawą bardzo indywidualną i jak Ci ktoś wyreguluje je "nie po Twojemu", to możesz fiknąć przez kierownicę, albo niewyhamować.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline em c

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 493
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #8 dnia: 10 Wrz 2013, 16:33:18 »
A, ok. Nie miałem do czynienia z tymi najdroższymi i nie potrafiłem sobie wyobrazić o co chodzi. W ogóle znaczna część regulacji czegokolwiek w rowerze to wkręcanie i dokręcanie śrubek krzyżakiem, instrukcji w necie do wyboru i do koloru, więc warto się przemóc i spróbowac, chociażby po to żeby się uniezależnić od serwisów.
« Ostatnia zmiana: 10 Wrz 2013, 16:34:53 wysłana przez em c »

Offline biały

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 600
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #9 dnia: 10 Wrz 2013, 19:47:57 »
@qwerJA
Zawsze możesz poszukać kogoś, kto cię nauczy. Sądzę, że na forum jest sporo osób, które takie rzeczy potrafią zrobić i chętnie pokażą. Nawet jeśli sam nie będziesz zakładał (nie każdy ma zdolności manualne, nie każdy ma wyczucie), to przynajmniej będziesz w stanie ocenić, czy nic nie budzi twoich wątpliwości.

Nawet jeśli nie wymianę klocków, to regulację jednak warto opanować - tak hamulców jak i przerzutek. W żadnym serwisie nie zrobią tego tak dobrze, jak robi się to samemu. Serwisant może mieć gigantyczną wiedzę i doświadczenie. Nigdy jednak nie będzie wiedział, z jakimi ustawieniami najlepiej się czujesz. Nie będzie wiedział, jaką miękkość klamki lubisz. Na stojaku pokręci kilka razy kołem na próbę, może przejedzie kilkanaście metrów, może pokręci pedałami i polata łańcuchem po kasecie bez obciązenia. Choćby nawet bardzo chciał, więcej zrobić nie może. Nie przejedzie kilkudziesięciu kilometrów, żeby zauważyć, że przy normalnym używaniu raz na parenaście prób łańcuch nie wskakuje na zębatkę. Tak więc podstawy warto znać, żeby takie rzeczy sobie dostosowywać i, przede wszystkim, w trakcie sezonu nie latać z byle czym do serwisu.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #10 dnia: 10 Wrz 2013, 20:41:39 »
A, ok. Nie miałem do czynienia z tymi najdroższymi i nie potrafiłem sobie wyobrazić o co chodzi.

Szczerze powiedziawszy nic nie straciłeś. Jeździłem na klockach za 10zł/kpl. i na takich za 40zł/kpl, a teraz jeżdżę na pierońsko drogich Avidowskich wkładkach (były z hamulcami) i różnica, choć zauważalna, w żaden sposób nie tłumaczy kilkukrotnej różnicy w cenie zakupu klocków/wkładek. Zużyje Avidowskie kloce, to znowu zamontuje takie za 10zł/komplet.


W ogóle znaczna część regulacji czegokolwiek w rowerze to wkręcanie i dokręcanie śrubek krzyżakiem, instrukcji w necie do wyboru i do koloru, więc warto się przemóc i spróbowac, chociażby po to żeby się uniezależnić od serwisów.

Dokładnie.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

GFM

  • Gość
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #11 dnia: 10 Wrz 2013, 22:34:06 »
A, ok. Nie miałem do czynienia z tymi najdroższymi i nie potrafiłem sobie wyobrazić o co chodzi. W ogóle znaczna część regulacji czegokolwiek w rowerze to wkręcanie i dokręcanie śrubek krzyżakiem, instrukcji w necie do wyboru i do koloru, więc warto się przemóc i spróbowac, chociażby po to żeby się uniezależnić od serwisów.

Obecnie klocki są najczęściej jednorazowego użytku.
Znaczy po wytarciu się gumy trzeba zmienić na nowe.
Dawniej takich nie było. Klocek składał się z metalowej
obejmy i gumowego klocka właściwego. Można było
wymieniać. A jak trafiło się na "bieżnikowane" to
dopiero był bajer. We współpracy z gładką niklowaną
obręczą na mokro były bezkonkurencyjne.

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #12 dnia: 10 Wrz 2013, 23:25:41 »

Obecnie klocki są najczęściej jednorazowego użytku.
Znaczy po wytarciu się gumy trzeba zmienić na nowe.
Dawniej takich nie było. Klocek składał się z metalowej
obejmy i gumowego klocka właściwego. Można było
wymieniać. A jak trafiło się na "bieżnikowane" to
dopiero był bajer. We współpracy z gładką niklowaną
obręczą na mokro były bezkonkurencyjne.

Kuku, ja mam takie jak kiedyś, tylko współczesne   ;)
Hamulce na tzw. breakpad (gumowy klocek właściwy)  można kupić w różnych półkach cenowych, są seryjnie montowane nawet w tańszych modelach, zarówno kolarek jak i MTB.

Wybór tych podkładek gumowych masz spory, w cenie 14-22 złotych masz możliwość wyboru klocków na różne warunki atmosferyczne, także uniwersalnych z trzech rodzajów gumy.

Czy są lepsze - kolega którego wszyscy znają, powiedział mi kiedyś że też miał na początku brakpady, ale mu się nie kalkulowało co cztery miesiące gumy wymieniać. Faktycznie, te jednorazowe mają ggruubszzą warstwę gumy, a można taki hamulec dokręcać przesuwając linkę stosunkiem śruby.
Tylko że wtedy linkę się wygniata, to tu, to tam - linki tego nie lubią.
Ja niby mam śrubę regulacyjną na klamce, ale i tak z niej nie korzystam bo właśnie wymieniam podkładki.

Z regulacją jest u mnie tak że ja czuje w jakim stanie mam hamulce i się odruchowo dostosowuje.
Po ostatnim zajściu wracałem tylko na kiepskim przednim z Pragi- Solidarności, Żelazną, Żwirkami i dałem radę.
Jutro na rozmowę kwalifikacyjną też pojadę do Śródmieścia na jednym sprawnym i przeżyje, więc spoko  ;)

« Ostatnia zmiana: 10 Wrz 2013, 23:46:18 wysłana przez qwerJA »
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Offline em c

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 493
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wyjeżdzające klocki hamulcowe
« Odpowiedź #13 dnia: 20 Wrz 2013, 11:18:52 »
Serwisant może mieć gigantyczną wiedzę i doświadczenie. Nigdy jednak nie będzie wiedział, z jakimi ustawieniami najlepiej się czujesz. Nie będzie wiedział, jaką miękkość klamki lubisz. Na stojaku pokręci kilka razy kołem na próbę, może przejedzie kilkanaście metrów, może pokręci pedałami i polata łańcuchem po kasecie bez obciązenia. Choćby nawet bardzo chciał, więcej zrobić nie może. Nie przejedzie kilkudziesięciu kilometrów, żeby zauważyć, że przy normalnym używaniu raz na parenaście prób łańcuch nie wskakuje na zębatkę. Tak więc podstawy warto znać, żeby takie rzeczy sobie dostosowywać i, przede wszystkim, w trakcie sezonu nie latać z byle czym do serwisu.



Powyższe można drukować na ulotkach zachęcających do serwisowania roweru samemu. Może i na początku zajmie to trochę więcej czasu, ale po poprawkach będzie lepiej niż po serwisie w serwisie. Bardzo ważna jest też obciążenie - ja np. zawsze reguluję przerzutki "na sucho" i owszem działają, ale właściwie zawsze niektóre biegi wchodzą ciut łątwiej/trudniej niż inne i potrzebne są drobne poprawki, ale to wychodzi wyłącznie w trakcie jazdy, bez obciążenia wszystko działa płynnie.