Autor Wątek: Jaki rower??  (Przeczytany 6135 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bartosz

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 87
  • Płeć: Mężczyzna
Jaki rower??
« dnia: 13 Sty 2010, 14:02:13 »
Siemka moj kolega szuka roweru do 800 zł macie cos do polecenia ? rama 18-19 i najlepiej z tarcza na przodzie.

Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #1 dnia: 13 Sty 2010, 15:06:21 »
krossa hexagona testowałem i uważam ze jest w porządku. W tej cenie może być co najwyżej problem z tarczą z przodu.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 501
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #2 dnia: 14 Sty 2010, 15:08:40 »
krossa hexagona testowałem i uważam ze jest w porządku. W tej cenie może być co najwyżej problem z tarczą z przodu.

Ciesz się, że nie musiałeś tego serwisować. Ja się w 2007 roku wybrałem z grupą dziewczyn na 7 Hexagonach na Litwę. Mimo, ze rowery były wcześniej serwisowane, to liczba awarii (na szczęście drobnych) była przerażająca po prostu. Fakt, że głównie to nie wina Krossa, a osprzętu, który w tej cenie jest kiepski niezależnie od marki roweru, ale mimo wszystko.

A hamulce tarczowe są o tyle kłopotliwe, że nie działają. Hamują 3x gorzej niż moje V-ki w poziomie. Przy czym, gdy chcesz hamować, to nie chcą. Ale gdy nie chcesz, to zawsze znajdą sposób by jakoś Cię spowalniać.
Z resztą tak samo nie działa amortyzacja. Nie działa góra dół - bo skoku na boki w ramach luzów nie brakuje ;-)


Generalnie jak coś brać za 800zł to sztywnego (bez amortyzatorów), bez hamulców tarczowych i najlepiej z alu ramą - później, z czasem osprzęt się wymienia, a rama zostaje na dłużej. Ale imo o wiele lepiej jest dozbierać te 500zł - za 1300zł można kupić już i rozsądny ATB i równie rozsądny treking. Oczywiście rozsądny dla kogoś, kto zaczyna, a nie dla kogoś, kto robi 10000km, albo zamierza startować w zawodach.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Sty 2010, 16:50:41 »
Generalnie jak coś brać za 800zł to sztywnego (bez amortyzatorów), bez hamulców tarczowych i najlepiej z alu ramą - później, z czasem osprzęt się wymienia, a rama zostaje na dłużej. Ale imo o wiele lepiej jest dozbierać te 500zł - za 1300zł można kupić już i rozsądny ATB i równie rozsądny treking. Oczywiście rozsądny dla kogoś, kto zaczyna, a nie dla kogoś, kto robi 10000km, albo zamierza startować w zawodach.
[/quote]

Raffi nie przesadzaj :0) mój obecny pojazd, który przemianowałem na zimówkę, przejeżdżał ok 1000 km miesięcznie, teraz mnie wozi do pracy, kosztował aż 380 pln. Nowy. Nie z marketu :0) Tylko właśnie z Przasnysza. Raz go nawet próbowałem połamać bądź uszkodzić, to sam się połamałem :0). Jest to co prawda seria Grand, której jż nie robią, ale to wzasadzie to samo co Hex, tylko z gorszymi przerzutkami.
Na zawody to się nie nadaje, ale jako wozidło po mieście i trochę po lesie jest spoko.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 501
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #4 dnia: 16 Sty 2010, 00:24:56 »
Raffi nie przesadzaj :0) mój obecny pojazd, który przemianowałem na zimówkę, przejeżdżał ok 1000 km miesięcznie, teraz mnie wozi do pracy, kosztował aż 380 pln. Nowy. Nie z marketu :0) Tylko właśnie z Przasnysza. Raz go nawet próbowałem połamać bądź uszkodzić, to sam się połamałem :0). Jest to co prawda seria Grand, której jż nie robią, ale to wzasadzie to samo co Hex, tylko z gorszymi przerzutkami.
Na zawody to się nie nadaje, ale jako wozidło po mieście i trochę po lesie jest spoko.

Ja nie mówię, że się nie da jeździć rowerem za 800zł, źle mnie zrozumiałeś. Po prostu kupno roweru z tarczówkami w tej cenie nie ma sensu ekonomicznego. Te tarczówki działają gorzej niż V-ki i sprawiają tylko kłopoty. Tak samo jest z amortyzacją - w tej cenie nie kupisz amortyzatora, który faktycznie będzie działał.

I nie twierdzę, że na Hexach się nie pojedzie. Pojedzie się. Są makabrycznie ciężkie, amortyzacja nie działa, tarczówka z przodu to spowalniacz, ale jak toto dobrze nasmarować i wyregulować porządnie, to pojedzie na Litwę, zrobi tam kilkaset km i nawet wróci w jednym kawałku, choć nie koniecznie bez regulacji i poprawek w trakcie wyprawy.

Co się zaś tyczy samego roweru, to ja na takim za 600zł przejechałem ponad 7000km, jeszcze jako dzieciak. Można, da się. Tylko po prostu o taki rower trzeba dużo bardziej dbać, by służył bezawaryjnie. Wtedy miałem czas, dbałem, grzebałem, regulowałem co chwila wszystko, czyściłem smarowałem piasty (nieuszczelnione) po każdej bardziej mokrej i błotnej wycieczce. Zmieniałem suport co wytrzymywał mi 1500km i nie więcej. Można i tak.

Choć teraz tego czasu nie mam. W moim obecnym rowerze potrafiłem przez 7000km zmienić tylko raz klocki hamulcowe i ze dwa razy akumulatorki w lampce naładować. I tyle, żadnej regulacji, centrowania kół, serwisowania, wymiany. Taka jest różnica pomiędzy rowerami tanimi, a droższym - zakup droższego roweru (oczywiście do pewnej rozsądnej granicy droższego) po prostu w pewnym momencie zwraca się na rzadszym serwisowaniu go.

Dlatego radziłem rower za około 1300zł, bo w tej cenie są już rowery (także Krossa) z piastami uszczelnionymi (rzadziej trzeba smarować i są trwalsze), obręczami stożkowymi (rzadziej trzeba centrować) i nieco lepszym osprzętem (rzadziej wymaga regulacji, silniejsze sprężyny czynią go odporniejszym na brud) - co znacząco zmienia i komfort jazdy i częstotliwość z jaką należy dbać o wszystko w rowerze. No i lżejsza rama jest, bo już ALU - a to się przydaje jak ktoś rower musi nosić po schodach, wstawiać pionowo do windy, albo jeździ nim pod górkę.
« Ostatnia zmiana: 16 Sty 2010, 00:26:53 wysłana przez Raffi »
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline Savil

  • Zabezpieczenie
  • ******
  • Wiadomości: 1 386
  • Płeć: Kobieta
  • Cylon i lasombra
    • http://savil.bikestats.pl/
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Sty 2010, 03:14:35 »
Mam ciężki [alu to to nie jest] rower za 450 zł, od jakichś 8 lat. Od ostatniego czerwca jeżdżę regularnie. Nie serwisuję go, smarowałam jak dotychczas 2 razy, naprawiam rzadko [czasem coś z tatą], noszę po schodach, wstawiam pionowo do windy i jeżdżę pod górkę. Sprawuje się dobrze. Włożone w niego koszty pracy: 2 smarowania, czyszczenie z błota i śniegu, wymiana dętek, naprawa po wypadku. Koszty finansowe: Lampka przednia i tylna, koszyk, pompka & co.

Czyli sprawny, tani rower bez nakładów pracy i pieniędzy późniejszych też się da.

A odnośnie kolegi - nie zauważyłam pytania o cel kupna roweru. Chce pojeździć sobie czasem na wycieczki, dojeżdżać regularnie gdzieś po mieście, ganiać jak szalony gdzie może?

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 501
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Sty 2010, 17:55:31 »
Mam ciężki [alu to to nie jest] rower za 450 zł, od jakichś 8 lat. Od ostatniego czerwca jeżdżę regularnie. Nie serwisuję go, smarowałam jak dotychczas 2 razy, naprawiam rzadko [czasem coś z tatą], noszę po schodach, wstawiam pionowo do windy i jeżdżę pod górkę.

Wszystko zależy ile się jeździ. Ale ile kilometrów, a nie ile lat rower w piwnicy stoi. Generalnie ja znam trzy szkoły kupna roweru, każda ma swoje zalety i wady:

Metoda Skelerowa - kupić byle co, jak najtaniej, góra 800zł, średnio 600zł. Jeździć do momentu śmierci technicznej sprzętu bez żadnego zaglądania do roweru. Dopóki koła się kręcą, jedziemy - a że coś się zaciera, to nie ważne. A jak się zatrze - kupić kolejny. Przy przebiegach Skelera wychodzi 2 rowery na rok.
Bardzo droga metoda w przeliczeniu na kiometr, bo wychodzi 1200zł na rok, czyli 1200zł/10000km (zakładam 10000km rocznie), czyli 12gr/km. Przy czym rower niestety cierpi przy tym na to, że sprawny jest tylko w chwilę po kupieniu. Później już zawsze coś działa nieidealnie - choć nie każdemu to przeszkadza.

Metoda Olkowa - kupić nieco droższy rower, za około 1300zł. Czasem coś naprawić, gdy mocno hałasuje lub trze, z rzadka przeserwisować całość i wymienić najbardziej zdezelowane części (zwykle locki i napęd).
Po około 3 latach - wymienić na nowy, gdy już będzie bardzo zużyta całość (albo jak ktoś woli, wymienić połowę roweru co kosztowo wyjdzie niewiele taniej). Wychodzi około 1800zł/3 lata, czyli 1800zł/30000km, czyli 6gr/km. To w zasadzie metoda optymalna kosztowo dla większości ludzi, którzy faktycznie trochę jeżdżą (nie opłaca się tylko tym, co chcą pojeździć mniej niż rok, bo wtedy wychodzi drożej niż metoda Skelerowa).
Przy czym metoda wygodna, bo rower nie waży 25kg, co dla wielu osób jest ważne (choć akurat nie dla Ciebie). No i rower rzadko ulega awariom, bo jest serwisowany i nie z najtańszych komponentów. Tylko czasem niestety trzeba go na kilka dni zostawić w serwisie, a wtedy autobus - choć większości osób to nie przeszkadza, bo i tak nie jeżdżą codziennie. Dlatego to metoda optymalna dla większości.

Metoda moja - Wydać dużo by nie wydawać później nic. 2500zł na rower, przez pierwszy rok nie wkładam ani złotówki. Później tylko wymiana zużytych elementów (napęd i klocki). Serwisować nie ma czego - piasty mają łożyska maszynowe, suport i stery też, przerzutki się nie rozregulowują. Hamulce reguluję tylko z okazji wymiany klocków. O centrowaniu kół nie słyszałem. Raz na 3-4 lata trzeba wymienić linki i pancerze, bo się zużyją - jakieś 50zł. Reszta, dopóki czegoś sam nie rozwalisz - będzie działać długimi latami.
Wychodzi całkowity koszt większy niż w metodzie Olkowej, ale niższy niż przy metodzie Skelerowej. 2800zł w 3 lata, czyli 2800zł/30000km, czyli nieco ponad 9gr/km.
Metoda zaczyna się natomiast opłacać przy wieloletnim użytkowaniu, bo po 3 latach nie dochodzi kupno kolejnego roweru. W użytkowaniu np siedmiooletnim (70000km) wyjdzie 3200zł+powiedzmy 500zł na nieprzewidziane wydatki, czyli 3700/70000km wychodzi niewiele ponad 5 groszy/km. Zaletą jest natomiast to, że rower na piastach maszynowych z dobrym osprzętem jest w zasadzie bezobsługowy - więc osoba, która musi jeździć codziennie nie martwi się o to, ze nie będzie miała roweru bo musi go postawić na warsztat co jakiś czas. Ale ta metoda opłaca się tylko tym, co jeżdżą bardzo dużo, muszą mieć w pełni bezawaryjny sprzęt (bo np startują w zawodach lub nie mogą się spóźniać do pracy) i zamierzają tak jeździć wiele lat. W rzeczywistości takie potrzeby ma może 5% społeczeństwa. Reszta, nawet jak wykłada tyle kasy na rower, to tylko dla lansu.

No i jest czwarta metoda - Twoja. Jaki u Ciebie wychodzi koszt na 1km przebiegu? Najlepiej z perspektywy długoletniego użytkowania. Z tym, że użytkowania, a nie przechowywania w piwnicy.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Drex

  • Gość
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #7 dnia: 16 Sty 2010, 19:30:51 »
Metoda Skelerowa - kupić byle co, jak najtaniej, góra 800zł, średnio 600zł. Jeździć do momentu śmierci technicznej sprzętu bez żadnego zaglądania do roweru. Dopóki koła się kręcą, jedziemy - a że coś się zaciera, to nie ważne. A jak się zatrze - kupić kolejny. Przy przebiegach Skelera wychodzi 2 rowery na rok.
Moja ulubiona metoda. :P Z tym, że ja jakoś wyrabiam się z jednym rowerem na rok. :D

mplonski

  • Gość
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #8 dnia: 16 Sty 2010, 20:26:48 »
No i jest czwarta metoda - Twoja. Jaki u Ciebie wychodzi koszt na 1km przebiegu? Najlepiej z perspektywy długoletniego użytkowania. Z tym, że użytkowania, a nie przechowywania w piwnicy.

nie będę liczyć, akurat jestem chwilę po wymianie napędu, a więc koszt będzie lekko zawyżony ;-) dodatkowo, nie pamiętam ile kosztował rower.

ja mam metodę podobną do Olkowej. kupuję rower taki, który wystarczy mi na moje potrzeby, przynajmniej na najbliższy czas. mój aktualny kupiłem już wiele lat temu (chyba 6) - wtedy jeździłem jedynie rekreacyjnie. w zeszłym roku, kiedy zacząłem rower wykorzystywać jako środek transportu, stary osprzęt przestał być wystarczający - szczególnie piasta na wolnobiegu, dzięki której stale krzywiła się i pękała ośka. ponieważ teraz moje wymagania do roweru są większe, włożyłem trochę kasy w wymianę napędu, który będzie wystarczający dla mnie na najbliższy czas - mam nową zarówno tylną piastę, teraz już kasetę, a przy okazji nową korbę i łańcuch. przy okazji mógłbym wymienić przerzutki, ale mimo zużycia spokojnie pracują (stare, niezniszczalne sis'y). jest to głównie alivio - mógłbym kupić też dura-ace, ale alivio spokojnie mi wystarczą na najbliższy czas.

przy kupnie roweru w sumie najlepiej zwrócić uwagę na ramę, którą akurat Kross ma porządną, a z chwilą zajechania się napędu wymienić go na nowy, lepszej klasy.

licząc, że na tym napędzie zrobię pewnie te 7-8kkm, koszt wyjdzie koło 9gr/km - nie wiem też ile dokładnie przejechałem na rowerze przez kupnem licznika.
« Ostatnia zmiana: 16 Sty 2010, 20:34:39 wysłana przez m.p »

Offline Savil

  • Zabezpieczenie
  • ******
  • Wiadomości: 1 386
  • Płeć: Kobieta
  • Cylon i lasombra
    • http://savil.bikestats.pl/
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #9 dnia: 16 Sty 2010, 21:31:13 »
Pojęcia nie mam ile u mnie kosztuje km, bo rower kupowany był dawno temu, kiedy się na rowerach nie znałam wcale [moja ówczesna wiedza: rowery dzielą się na górskie i zwykłe] i kiedy po prostu wyrosłam z maksymalnie rozkręconego komunijnego ;) Gdybym teraz kupowała, przemyślałabym to poważnie. Ale że rower jak na razie mam i działa, to używam.

Jeżdżę nim: co tydzień na zajęcia [ok 10 km], co tydzień do rodziny [ok 22 km], co miesiąc na Masę [różnie], plus jakieś zakupy czy inne okazje, zależy od potrzeb.

Nie twierdzę, że dokładnie wiem co robię. Raczej chcę pokazać, że nawet osoba mętnie kojarząca lokalizację suportu [to takie gdzieś między pedałami?] w ramach stanu wiedzy i z byle jakim rowerem poradzi sobie, jeśli zechce. Także wszystko zależy od potrzeb owego kolegi, bo to od niego oryginalnie zaczął się wątek ;)

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 501
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #10 dnia: 17 Sty 2010, 18:40:47 »
Pojęcia nie mam ile u mnie kosztuje km, bo rower kupowany był dawno temu, kiedy się na rowerach nie znałam wcale [moja ówczesna wiedza: rowery dzielą się na górskie i zwykłe] i kiedy po prostu wyrosłam z maksymalnie rozkręconego komunijnego ;) Gdybym teraz kupowała, przemyślałabym to poważnie. Ale że rower jak na razie mam i działa, to używam.

I słusznie, że jak masz, to używasz. Po co wywalać albo nawet odstawiać w kąt sprawny rower? Grunt to jeździć. Czym to rzecz wtórna (choć, jak pokazałem powyżej, bardzo istotna).

Jeżdżę nim: co tydzień na zajęcia [ok 10 km], co tydzień do rodziny [ok 22 km], co miesiąc na Masę [różnie], plus jakieś zakupy czy inne okazje, zależy od potrzeb.

No to mamy zupełnie inne potrzeby i stąd nasze rózne wskazania. Ty przy użytkowaniu roweru 2-3x w tygodniu możesz sobie pozwolić na postawienie go na warsztat nawet na tydzień. Dla mnie jeden dzień bez roweru to już koszt (chociażby biletu dobowego), wrzód na tyłku (bo jadę na uczelnię 45 minut zamiast 25, albo do pracy 45min zamiast 30) i utrata mobilności (roweru nie ograniczają rozkłady jazdy, korki, czy trasy przejazdu). A taki przestój przemnożony przez kilka takich dni, to już spora strata.
Dlatego za jakiś czas pewnie będę miał dwa rowery poziome - jeden codzienny (w końcu go zbuduję) i drugi awaryjny (obecny, pewnie po modyfikacjach) - bo taki układ pozwoli mi rocznie oszczędzić kasę na biletach ZTM i paliwie do auta, które muszę kupować, gdy rower nawali.

Na razie póki co, muszę się męczyć z jednym rowerem, a w chwilach dramatu pożyczać jakieś kółka od Pimpfa czy Seby (THX dla obu z Nich!).

Nie twierdzę, że dokładnie wiem co robię. Raczej chcę pokazać, że nawet osoba mętnie kojarząca lokalizację suportu [to takie gdzieś między pedałami?] w ramach stanu wiedzy i z byle jakim rowerem poradzi sobie, jeśli zechce. Także wszystko zależy od potrzeb owego kolegi, bo to od niego oryginalnie zaczął się wątek ;)

Masz rację, że sobie poradzi. Każdy rower nadaje się do jazdy. Różnica tylko w detalach typu ile kosztuje zakup, jazda nim i do czego się nadaje (a takze na jakie przebiegi się nadaje).

Faktycznie byłoby łatwiej, gdyby Kolega dał jakieś pomysły jak zamierza jeździć i ile km robić. Wtedy pewnie ja bym nie proponował tego "co najprawdopodobniej się sprawdzi", a Ty - "tego co wyjdzie najtaniej w zakupie". Po prostu zaproponowalibyśmy coś dopasowanego do Jego potrzeb ;-)


p.s. Polecam wszystkim liczyć koszty utrzymania roweru. Do wielu ciekawych wniosków prowadzą takie wyliczenia ;-) Tak samo z resztą jak liczenie kosztów dojazdy samochodem, czy zbiorkomem, prowadzi do wniosków, że jeżdżąc rowerem oszczędzam co najmniej 1200zł rocznie (i mogę sobie raz w roku pojechać za tą kwotę na wakacje rowerem ;-) ).
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline SeBeQ

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 592
  • Płeć: Mężczyzna
  • =============== Make Gravity Your Slave ==========
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #11 dnia: 17 Sty 2010, 23:53:11 »
Cytat: Raffi
jeżdżąc rowerem oszczędzam co najmniej 1200zł rocznie (i mogę sobie raz w roku pojechać za tą kwotę na wakacje rowerem)
Amen :D
Pozdrawiam
SeBeQ

---> Make Gravity Your Slave <---

Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: Jaki rower??
« Odpowiedź #12 dnia: 18 Sty 2010, 11:25:32 »
moja metoda jest taka, że jeden rower (nowy) kupiłem za 380 pln i jeździ do tej pory, na szczęście nie ma tarcz, ma amor sprzodu, którego jedyną funkcją jest zwiększanie masy całości :0), rama jest alminiowa (kros już od dawna stalowych górali nie robi) całość waży ok 15- 16 kg, i w zasadzie jeździ bez wkładu finansowego (poza dętkami, klockami, lampkami i tylnym kołem które zepsułem osobiście :0), koła ma stożkowe i bardzo mocne - dla tego twierdze że hexy są ok jak za tą cenę, bo kółka wstawiają bardzo mocne chyba do wszystkiego co montują. Za 800 to chyba tarcz się w ogóle nie kupi. Amory obowiązkowe (taka moda)

drugi rower jaki posiadam to szosówka Gazela za 500. Taka chyba 20 -letnia ;0)
Po za kapciami które zaczęła łapać (dla tego w zimę pomykam góralem, bo ma grubsze kapcie) - chyba z powodu stłuczek i szkła na jezdni, muszę wymienić kółka i łańcuch. Już tak 1,5 roku wymieniam. Waży całość ok 10 kg. Rama stalowa. Nic się z nią nie dzieje, świetny sprzęt na miasto. Koszt zakupu właśnie się zwraca, bo przestałem jeździć ztm-em.