Autor Wątek: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej  (Przeczytany 40859 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maćkofff

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 712
  • Płeć: Mężczyzna
  • Stojaki.waw.pl
    • Stojaki.waw.pl
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #105 dnia: 15 Lut 2013, 00:44:01 »
Co to jest ''pliczek  .*.lnk'' - bo muszę uzupełnić swoje wykształcenie ;)

Skrót do programu.
___
Pozdrawiam serdecznie!

>   Parkingi rowerowe w Warszawie - Stojaki.waw.pl
>   Mapa stojaków, standardy projektowe, porady nt. bezpiecznego zostawiania roweru.

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #106 dnia: 15 Lut 2013, 02:22:12 »
Co to jest ''pliczek  .*.lnk'' - bo muszę uzupełnić swoje wykształcenie ;)

Skrót do programu.

Dobra, ja pozostałem na poziemie *.*exe i *.*com pod DOSem i win31
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #107 dnia: 15 Lut 2013, 07:12:10 »
Ależ Maćkoff - mam to samo. Ja też w domu po prostu włączam pigułkę i sama się łączy, za to w robocie muszę już wybierać i jeszcze w odpowiednim miejscu - odpowiedni AP... I dopiero wtedy to działa.

Qrwja czy jak ci tam człowieku - nie napisałeś nawet o jaki typ hamulca ci chodzi?
Mam dla ciebie złą wiadomość - umiem rozebrać i złożyć cały swój rower i naumiałem się tego sam, ewentualnie z drobnymi poradami telefonicznymi innych osób. I wcale nie jest to trudne. A ustawiać hamulec? Ojej! To już rok 2005 - kiedy miałem do wyboru: albo próbuję złożyć rower, albo wracam piechotą z W-wy do domu. ;>>>

I tak - dla mnie jest przykre, że ludzie z wyższym wykształceniem, również technicznym mają wobec mnie takie wymagania, abym im odklejał taśmę klejącą spod spodu myszki ;>>>
Zwłaszcza, że w moich obowiązkach jest kilkanaście innych rzeczy - których ty nie umiesz nawet sprecyzować - bo nie masz bladego pojęcia o zarządzaniu stroną informatyczną przedsiębiorstwa.


A jeśli nie umiesz sprawdzić za pomocą wyszukiwarki co to jest plik .lnk - w dodatku korzystając non stop z Windowsa - to to jest po prostu WSTYD dla ciebie. To po prostu najlepiej świadczy o tym jak sprawdzisz się nawet jako prawnik. Czyli - wcale.
A swoją drogą - co to za prawnik, który nie umie wyszukiwać informacji?????
:>>>

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #108 dnia: 15 Lut 2013, 10:19:50 »
Strach pomyśleć, co sobie o mnie myśli mój mechanik rowerowy.
Zajeżdżam do takowego i mówię mu, że prawa tylna szczęka mi nie wraca.
Niby próbowałem poruszać i poluzować wstrzyknąć benzynkę - ale przecież tego nie rozkręcę- bo później nie złożę i coś koncertowo schrzanie.
Mechanik zrobił to w 10 minut - rozebrał, wyczyścił i złożył, działa jak w szwajcarskim zegarku. Mnie osobie z wyższym wykształceniem, zajęło by mi to półtorej godziny - oraz, na pewno bym coś bardzo ostro schrzanił.

Myślę, że nie myśli nic. Ot, po prostu kolejny klient jakich setki.

Za to gdybyś przyszedł do serwisu i prosił o "suporeks do roweru", albo gdybyś kategorycznie żądał "wymiany licznika, bo ten zamontowany nie działa" w sytuacji, gdy czujnik zamontowałeś na widełkach nie od strony koła, a od strony zewnętrznej - wtedy byłbyś źródłem przyszłych anegdot.

Tak samo jest u informatyków. Jeżeli ktoś przychodzi bo komp nie działa - robi się i zapomina. Jeżeli ktoś przychodzi oburzony, żąda natychmiastowej naprawy, a potem się okazuje, że jego problem polega na tym, że zalepił myszkę taśmą klejącą, albo odłączył kabel sieciowy, albo włożył 2 cd naraz do stacji i dziwił się, że nie działa - wtedy byłbyś źródłem anegdot u informatyków.

Myślę, że tak jest w każdej branży. Pracowałem w kilku bardzo różnych (magazynier w hurtowni nart, pracownik callcenter w PZU, promotor w markecie, dziennikarz, wykładowca...) i KAŻDA jedna branża miała swoich bohaterów, swoje historie opowiadane na imprezach.

Jedno o czym trzeba pamietać to to, że klienci, których tu opisujemy to jest może 1%. 99% to normalni ludzie, którzy przychodzą z problemem i wychodzą z rozwiązaniem - bez żadnego wielkiego halo. Nie wolno tego 1% uznawać za całość pracy albo całość klientów.


Upss, ostatnio szafka kuchenna mi się zepsuła, co sobie pomyśli o mnie jakiś ''robol'' po zawodówce, jak mu to każę naprawić  ;) :D

Nic. Chyba, że odwalisz Mu jakiś numer w stylu żądania zwrotu pieniędzy za naprawę bo telewizor przestał działać w sąsiednim mieszkaniu ;)
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline jarmoni

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 91
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #109 dnia: 15 Lut 2013, 13:32:24 »
.lnk to "dowiązanie", specjalny plik, który pod Windows powoduje, że Eksplorator Plików potrafi znaleźć ten właściwy plik. Takie dowiązanie działa tylko pod Windows i tylko na komputerze, na którym znajduje się oryginalny plik (ewentualnie w zasobach sieci lokalnej Windows).

Niestety, dowiązanie wygląda jak ten plik, na który wskazuje, z malutką strzałeczką. Bardzo często ludzie przeciągają i upuszczają takie dowiązania w Outlooku czy innym programie pocztowym i ten program wysyła plik dowiązania (który sam jest osobnym plikiem) zamiast właściwego pliku. Fajnie by było, gdyby program pocztowy potrafił odpowiednio zareagować i dołączyć plik właściwy.

Na Linuksach są dowiązania symboliczne, które na szczęście są realizowane na poziomie systemu plików i programy pocztowe nie muszą nic robić.

EDIT> nie zauważyłem odpowiedzi przed moim postem :D
« Ostatnia zmiana: 15 Lut 2013, 13:38:05 wysłana przez jarmoni »

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #110 dnia: 15 Lut 2013, 16:27:44 »
O.K.

Już dokształciłem się i przeczytałem sobie:
http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2334159.html

Oraz kilka innych stron.
Czego jeszcze informatycy nie wymyślą żeby uprzykrzyć człowiekowi życie.
Przez analogię do sejmu - cały czas jakieś aktualizacje - które uprzykrzają życie.
Tylko że w Sejmie, to akurat nie prawnicy i informatycy, ino jakieś knybki co ich tam wybraliśmy ;) :)

Jak zrobili kiedyś małego fiata, to jeździło i działało i nie było żadnych aktualizacji  :D ;)
« Ostatnia zmiana: 15 Lut 2013, 16:35:14 wysłana przez qwerJA »
Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #111 dnia: 15 Lut 2013, 16:41:32 »
Niestety, dowiązanie wygląda jak ten plik, na który wskazuje, z malutką strzałeczką. Bardzo często ludzie przeciągają i upuszczają takie dowiązania w Outlooku czy innym programie pocztowym i ten program wysyła plik dowiązania (który sam jest osobnym plikiem) zamiast właściwego pliku. Fajnie by było, gdyby program pocztowy potrafił odpowiednio zareagować i dołączyć plik właściwy.

Eeeee... teraz to jest luz. Za czasów dyskietek to był popularny sport, że komuś plik się nie mieścił na dyskietce, to wgrywał zamiast pliku skrót i szedł do roboty/szkoły/uczelni/kumpla z bardzo_ważnym_dokumentem. A potem się dziwił, że się nie otwiera.

Kiedyś spotkałem się nawet z zarzutami, że moja stacja dyskietek "zepsuła" komuś dyskietkę i plik na niej ;) Tłumaczenie tego człowiekowi, który jest roztrzęsiony, bo wydaje mu się, że właśnie stracił pracę dyplomową jest trochę jak jak jazda na byku na rodeo ;)


QwerJA - Generalnie .lnk to coś w rodzaju drogowskazu, który mówi gdzie leży dany plik (coś jak drogowskaz w Krakowie wskazujący jak jechać do Warszawy). Jak przeniesiesz drogowskaz gdzie indziej (np do Warszawy), będzie pokazywał bzdury. Jak usuniesz plik (tą metaforyczną Warszawę), drogowskaz będzie wskazywał do niczego i też wyjdzie błąd. Tyle musi wiedzieć użytkownik. Reszta to już tylko dobry wzrok, bo te małe strzałki, które odróżniające skrót od oryginalnego pliku są jednak za małe.
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #112 dnia: 15 Lut 2013, 17:28:15 »
@Q... - nie narzekaj. Nie pamiętasz czasów, jak się zapitalało z dyskietkami 5.25" (!!!) i martwiło nie o to, czy się tylko zmieści - ale czy kumplowa stacja to odczyta... A czy aby temperatura po drodze (za zimno/za goraco) nie zaszkodzi???
Potem były czasy, że coś się nie mieściło - i stosowało się nie jakieś tam winrary - tylko ARJa... kto to pamięta dzisiaj???

Dzisiaj jak się coś dzieje z systemem to się po prostu klika i czyta co napisał system, znajduje rozwiązanie w necie (o ile umie się czytać ze zrozumieniem) i tyle.
A kiedyś - czyste CLI DOSowe. Nie było Google (niektórzy wiedzieli co to jest Yahoo), nie było stron WWW dostępnych ot tak jak dzisiaj. I albo się umiało coś wklepać i nacisnąć enter, albo się widział "Bad command or file name" - i weź się zastanawiaj... No i jak dla mnie poważny błąd DOSu - brak implementacji jakichkolwiek podpowiedzi pod TABulatorem :]

A jak się system zwiesił na starcie podczas czytania config.sys (ktoś pamięta ten pliczek i wie do czego on był potrzebny???) - to była mogiła. (no chyba, że ktoś wiedział o pewnych klawiszach...).

Ciekaw jestem w ogóle, czy ktoś z czytających ten wątek pamięta jeszcze takie programy jak memmaker czy qemm?
Tak tak! Tylko dzięki użytkowaniu tych programików udawało się odpalić wiele gier :D

Offline jarmoni

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 91
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #113 dnia: 15 Lut 2013, 17:47:34 »
A propos dyskietek - ja za czasów dyskietek miałem zwyczaj nagrywać projekty na kilka dyskietek, bo zawsze jedna z nich padała. No i robię sobie projekt w nocy na zaliczenie, około 7 rano projekt w końcu działa jak trzeba (to było rozpoznawanie obrazów). Przychodzę na uczelnię o 9, okazuje się, że wziąłem dyskietkę ze starą wersją... (trzeba było wszystkie brać) Jakimś cudem o tej 7 rano nie nagrałem gotowego projektu na wszystkie dyskietki.

Ale było do przodu.

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #114 dnia: 15 Lut 2013, 17:59:23 »
Ja pierwsze projekty nagrywałem na...... kasetach magnetofonowych na Atari :D No i kiedyś napisałem w Basicu kalkulator, nagrałem na kasetę. Następnego dnia przy Wujku próba odczytania i pochwalenia się swoim wiekopomnym dziełem, a tu... SELF TEST. Super...
A dzisiaj? Pendrive, email, ftp, www? Fb? Możliwości takie, że to się robi bezproblemowo.

Notabene kiedyś wpadłem na genialny pomysł ;) Mianowicie korzystając z Turbo Basica na PC, napisałem program udający... wirusa :D I zaniosłem kumplowi. Z nikczemną miną wręczyłem, wsadził, uruchomił i..... Wielkie przerażenie. On faktycznie myślał, ze jemu się kasują partycje, dane, komputer zaraz wybuchnie ;)

Offline jarmoni

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 91
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #115 dnia: 15 Lut 2013, 18:14:52 »
No to ja miałem kiedyś wydrukowany programik w konkursie "5 linii" w Tajemnicach Atari. 5 linii, ale i tak zrobili błąd :)

Offline Aethor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #116 dnia: 15 Lut 2013, 21:06:35 »
@Q... - nie narzekaj. Nie pamiętasz czasów, jak się zapitalało z dyskietkami 5.25" (!!!) i martwiło nie o to, czy się tylko zmieści - ale czy kumplowa stacja to odczyta... A czy aby temperatura po drodze (za zimno/za goraco) nie zaszkodzi???
Potem były czasy, że coś się nie mieściło - i stosowało się nie jakieś tam winrary - tylko ARJa... kto to pamięta dzisiaj???

Dzisiaj jak się coś dzieje z systemem to się po prostu klika i czyta co napisał system, znajduje rozwiązanie w necie (o ile umie się czytać ze zrozumieniem) i tyle.
A kiedyś - czyste CLI DOSowe. Nie było Google (niektórzy wiedzieli co to jest Yahoo), nie było stron WWW dostępnych ot tak jak dzisiaj. I albo się umiało coś wklepać i nacisnąć enter, albo się widział "Bad command or file name" - i weź się zastanawiaj... No i jak dla mnie poważny błąd DOSu - brak implementacji jakichkolwiek podpowiedzi pod TABulatorem :]

A jak się system zwiesił na starcie podczas czytania config.sys (ktoś pamięta ten pliczek i wie do czego on był potrzebny???) - to była mogiła. (no chyba, że ktoś wiedział o pewnych klawiszach...).

Ciekaw jestem w ogóle, czy ktoś z czytających ten wątek pamięta jeszcze takie programy jak memmaker czy qemm?
Tak tak! Tylko dzięki użytkowaniu tych programików udawało się odpalić wiele gier :D

Niektórzy pamiętają, nie bój żaby. Różne dziwne akcje na Spectrumie 48k też:P

A

Offline qwerJA

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 301
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #117 dnia: 15 Lut 2013, 23:04:59 »
Atari to pamiętam u kolegi. Z Comodora  C-64 przegrywać się nie dało inny system.
Kolega nie chciał pożyczyć stacji dyskietek, mając stacje dyskietek i bazę gier na C64.
Przecież był synem informatyka i za wszystko chciał mamony.
Facet był królem osiedla - to były czasy. . .

Ale dumny jestem z mojego Pentium 60, które do dzisiejszego dnia działa i pracuje w pewnej sieci wewnętrznej.

Tomek jestem

" Warszawa to piękne miasto,
   tylko ludzie są . . .  "

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #118 dnia: 16 Lut 2013, 01:42:13 »
Q... a wiesz jaki błąd posiadał ów procesor?

@Aethor - spektrumna czy gumiak? ;)

Offline Aethor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #119 dnia: 16 Lut 2013, 06:18:46 »
Gumowy klasyk, niestety w pewnym momencie klawisze zaczęły kontaktować kiedy chciały i trzeba było przełożyć bebechy do innego opakowania. Nie jestem pewien ale chyba jakieś pudło od Timexa to było.

Ech, wspomnienia.

A