Autor Wątek: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej  (Przeczytany 41311 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline uasic

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #45 dnia: 26 Gru 2012, 09:51:17 »
Czytasz CV wszystkich przyjmowanych do pracy ludzi u ciebie w firmie?

A

Jak nie on zatrudnia, to nie czyta pewnie żadnych. Chociaż pracowałam w takiej firmie, gdzie aplikacje kandydatów były dostępne dla wszystkich i umieszczone razem z dokumentacją na której pracowaliśmy. To się nazywa ochrona danych osobowych, nie?

Offline kaczor1

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 734
    • www.kaczor2.blogspot.com
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #46 dnia: 26 Gru 2012, 12:52:44 »
@uasic Kandydat umieszcza w CV klauzule o wykorzystaniu swoich dany, jednak tylko i wyłącznie do celów rekrutacji.
Ja również przeglądam CV kandydatów, chociaż nie ja ich zatrudniam, lecz z tą różnicą, że uczestniczę w procesie rekrutacyjnym.
Jeśli CV kandydatów do pracy biurowej w firmie o profilu  motoryzacyjnym, jest przeglądane przez pracownika działu ET (!) takie działanie może być podstawą do złożenia skargi u GIODO, a w rezultacie skutkować kontrolą. Po kontroli, na pewno dokumenty pracowników, nie będą ogólnodostępne.

@Kaczor - argument jest do luftu, bo pracownik w pracy ma mieć komputer ustawionyd o pracy biurowej a nie do słuchania mp3 z Winampa ze swoimi skrótami globalnymi.

Raczej chodziło mi o ogólną zasadę, na podstawie tego przykładu. Czyli przystosowywania narzędzia do konkretnych wymagań użytkownika. Czyli jeśli ktoś korzysta z aplikacji typowo biurowych (w pracy) to zgoda, ale jeśli korzysta z wyspecjalizowanego oprogramowania, już nie będzie to takie oczywiste. Część osób u mnie w biurze ma również zmapowane klawiatury, bo nie odpowiada im układ klawiszy- w końcu tradycyjna klawiatura została wymyślona po to, aby maksymalnie spowolnić użytkownika.
IX Zlot Rowerów Poziomych Bełchatów 2016


"30 ucisków 2 wdechy. Bo poza życiem w internecie istnieje to prawdziwe, które czasem na chwilę się zatrzymuje"
Autor nieznany

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #47 dnia: 26 Gru 2012, 17:57:12 »
@Aethor - i tak i nie. Czasami je dostaję, kiedy zostaje przyjęty nowy pracownik, a muszę wpisać jego dane do systemu. Ale nawet jeśli ich nie dostaję to zawsze mogę delikwenta spytać bo z każdym Nowym Pracownikiem przeprowadzam szkolenie - właśnie z...... UoODO :P . Tak samo mogę go o to spytać "mimochodem" kiedy zostanę wezwany do pierwszego głupiego "problemu".
Poza tym wiem co ludzie piszą w CV bo o to ludzi pytam i tym się interesuję. I owa "biegła znajomość obsługi komputera" (BZOK) to NORMA. W obecnych czasach żaden pracodawca nie przyjmie pracownika bez takiej umiejętności.

@Kaczor - oczywiście doskonale wiesz jakie stanowiska zajmuje u siebie w firmie? :D Czy tak zawsze robisz, czy tylko chcesz mi dopiec i nie wiesz jakie stanowiska zajmuje u siebie w firmie? ;P
Zastanów się trochę, a jak nie wiesz to spytaj o to mnie. A nie insynuujesz nie wiadomo co :)

I jeszcze to:
Cytuj
Ja również przeglądam CV kandydatów, chociaż nie ja ich zatrudniam, lecz z tą różnicą, że uczestniczę w procesie rekrutacyjnym.

Jak rozumiem przeprowadzasz jeden z tych etapów: (za wiki)
Cytuj
Etap 1: Określenie profilu kandydata na podstawie opisu stanowiska pracy
Etap 2: Tworzenie i zamieszczanie ogłoszeń o wakującym stanowisku ? dobór mediów w zależności od specyfiki rekrutacji (wąska/szeroka); ogłoszenia zawierają: opis wymagań stawianych kandydatom, zakres obowiązków na wolnym stanowisku pracy, proponowane formy świadczeń i wynagrodzenia jakie oferuje pracodawca zatrudnionej osobie
Etap 3: Tworzenie długiej listy kandydatów spośród otrzymanych aplikacji osób, które odpowiedziały na ogłoszenie i spełniają podstawowe wymagania stawiane kandydatom
Etap 4: Tworzenie krótkiej listy kandydatów ? selekcja osób najpełniej spełniających wymagania oferty
Etap 5: Zastosowanie technik naboru kandydatów wobec wyselekcjonowanych osób oraz dokonanie na ich podstawie dalszej selekcji
Etap 6: Sprawdzenie referencji
Etap 7: Podjęcie decyzji o zatrudnieniu pracownika
Etap 8: Negocjacje pracodawcy z pracownikiem dotyczące warunków zawarcia stosunku o pracę ? jego formy, wynagrodzenia i innych świadczeń.

Jeśli robisz coś innego - to chyba też masz kłopot... :P

Co do przypisywania klawiszy - jako programista zastanów się, czy byś zmapował sobie F1 jako play/pauzę globalnie, mając jako kompilator powiedzmy Borland Delphi 7?

Kaczor - zanim odpowiesz, przeczytaj PW.

Offline Aethor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #48 dnia: 27 Gru 2012, 02:24:39 »
No widzisz to świetnie, tylko jedziesz po Savil, która być może nie potrzebuje wykorzystywać tych wszystkich opcji, o których piszesz, natomiast jest jej wygodniej zbindować sobie niektóre klawisze do opcji w programach, których używa najczęściej. Czasami okazuje się, że czas spędzony na nauce programów, systemów, opcji, itd, które mają ci pomóc i usprawnić życie, jest dłuższy niż stracony na używaniu komputera (i innych maszyn, narzędzi, etc) "po swojemu". I należałoby to zaakceptować, a nie ustawiać się w pozycji wszystkowiedzącego mentora i pogardzającego dyletantami pana od IT.

A

PS Twój argument o lataniu jest do bani. Każdy kto lata w general aviation ma w nosie TCAS, FMC (albo raczej FMS:P), INS (heh)  i inne bajery. Latają ludzie głównie na GPSa, co nie znaczy, że nie znają nawigacji po pomocach albo muszą z niej korzystać w każdym locie.
« Ostatnia zmiana: 27 Gru 2012, 02:27:31 wysłana przez Aethor »

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #49 dnia: 27 Gru 2012, 07:32:43 »
No widzisz to świetnie, tylko jedziesz po Savil, która być może nie potrzebuje wykorzystywać tych wszystkich opcji, o których piszesz, natomiast jest jej wygodniej zbindować sobie niektóre klawisze do opcji w programach, których używa najczęściej. Czasami okazuje się, że czas spędzony na nauce programów, systemów, opcji, itd, które mają ci pomóc i usprawnić życie, jest dłuższy niż stracony na używaniu komputera (i innych maszyn, narzędzi, etc) "po swojemu". I należałoby to zaakceptować, a nie ustawiać się w pozycji wszystkowiedzącego mentora i pogardzającego dyletantami pana od IT.

Chwileczkę mój drogi - ale mówisz o pracy czy o oprogramowaniu komputera w domu? Bo jeśli to drugie to... nie było o tym tematu w ogóle :P Savil może sobie mieć w domu co zechce. Ale jeśli rozmawiamy o komputerze w pracy - to wolno jej mieć na nim to co chce FIRMA ją zatrudniająca. A nie to co ona uważa za dobre, a dobrym nie będzie.
I tak jak napisałem - firma jej płaci za posiadanie pewnych umiejętności. Jeśli pracownik tych umiejętności nie posiada (okłamał firmę podczas procesu rekrutacji) to albo nabędzie te umiejętności sama, albo może liczyć na litość Działu IT... Gorzej jak firma nie ma takiego działu i korzysta z XY godzin firmy zewnętrznej w ramach abonamentu. I co wtedy? Zamierza dzwonić co 5 minut do helpdesku i zastanawiać się jak zmienić czcionkę w Wordzie?

PS Twój argument o lataniu jest do bani. Każdy kto lata w general aviation ma w nosie TCAS, FMC (albo raczej FMS:P), INS (heh)  i inne bajery. Latają ludzie głównie na GPSa, co nie znaczy, że nie znają nawigacji po pomocach albo muszą z niej korzystać w każdym locie.

Nie nie - ten argument jest bardzo dobry :D Powiedz mi Aethor-`Specjalisto - czy zatrudnisz jako pilota osobnika, który lata TYLKO po GPSie? Który nie ma bladego pojęcia o lataniu wg VOR/NDB? A co będzie jak mu GPS upadnie w trakcie lotu na ziemię i się "rozpieprzy w drobny mak" a do celu jeszcze 500km? Co wtedy drogi Aethor? Lecimy "na czuja" i "jakoś to będzie"? Czy jednak wtedy wysiądziesz z samolotu i kupisz nowy GPS? :P

Offline uasic

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #50 dnia: 27 Gru 2012, 09:53:35 »
I tak jak napisałem - firma jej płaci za posiadanie pewnych umiejętności. Jeśli pracownik tych umiejętności nie posiada (okłamał firmę podczas procesu rekrutacji) to albo nabędzie te umiejętności sama, albo może liczyć na litość Działu IT...

Ja rozumiem, że masz listę umiejętności koniecznych do zatrudnienia w tej firmie szczegółowo rozpisaną z podziałem na wymagane oprogramowanie i pokazujecie ją pracownikowi na rozmowie kwalifikacyjnej, żeby się ocenił, a nie, że wydaje ci się, że człowiek ma umieć wszystko? Jeśli to drugie, to oczywiście zdajesz sobie sprawę, że część z nas może skompromitować twoje nadęte ego pana od komputerów specjalistycznym oprogramowaniem, o którym nie masz pojęcia?


Na razie, to przyznałeś się, że nie bierzesz udziału w rekrutacji i nie podejmujesz żadnych decyzji, jedynie możesz go spytać mimochodem, ale mądrzysz się jakbyś był dyrektorem ds. HR.

Och, zapomniałam. Przecież jesteś forumowym mitomanem.

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #51 dnia: 27 Gru 2012, 13:04:12 »
I tak jak napisałem - firma jej płaci za posiadanie pewnych umiejętności. Jeśli pracownik tych umiejętności nie posiada (okłamał firmę podczas procesu rekrutacji) to albo nabędzie te umiejętności sam, albo może liczyć na litość Działu IT...

Ja rozumiem, że masz listę umiejętności koniecznych do zatrudnienia w tej firmie szczegółowo rozpisaną z podziałem na wymagane oprogramowanie i pokazujecie ją pracownikowi na rozmowie kwalifikacyjnej, żeby się ocenił, a nie, że wydaje ci się, że człowiek ma umieć wszystko? Jeśli to drugie, to oczywiście zdajesz sobie sprawę, że część z nas może skompromitować twoje nadęte ego pana od komputerów specjalistycznym oprogramowaniem, o którym nie masz pojęcia?
Na razie, to przyznałeś się, że nie bierzesz udziału w rekrutacji i nie podejmujesz żadnych decyzji, jedynie możesz go spytać mimochodem, ale mądrzysz się jakbyś był dyrektorem ds. HR.
Och, zapomniałam. Przecież jesteś forumowym mitomanem.

@Uasic - naucz się czytać ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem, że zajmuję się rekrutacją ludzi. Jedyne co pisałem to to, że sam bym pewnych umiejętności wymagał i je _sprawdzał_ i że często mam ochotę to zrobić z kandydatami. Że ty nie umiesz czytać - twój problem. I bardzo chętnie ja sam bym ciebie zignorował - skoro komunikacja z tobą jest bezsensu. Ty po prostu nie chcesz i nie umiesz rozumieć tego co czytasz. Nie umiesz kojarzyć, zastanawiać się. W ogóle działasz jak widzę kompletnie bez przemyślenia tego co robisz i co piszesz.

Piszesz o liscie umiejętności - nie wiem skad ją wzięłaś, skoro ja wypisałem to co ja uważam za konieczne do tego aby móc napisać coś o obsłudze komputera - o jej znajomości!!! To nie jest żadna lista przez nikogo uznawana! To jest prosty przykład tego co ja bym wymagał!
No chyba, ze ktoś strasznie boi się sprawdzenia swoich umiejętności. ale to wtedy ty masz problem.

Kolejna rzecz - piszesz o specjalistycznym oprogramowaniu, którym chcesz skompromitować ego. Zarąbiście - zrób to :D Błagam! Zrob to :D I to jak najszybciej - zanim Stanley włączy funkcję "ignoruj" bo wteyd to na pewno ja pierwszy zignoruję ciebie za pisanie oszczerstw pod moim adresem :D

Co do mitomanów - widzisz uasic - w przeciwieństwie do ciebie umiałem napisać to czego bym wymagał od kandydatów do pracy. A ty, wielce urażona sama się obraziłaś, uraziłaś tą listą i zaczęłaś szukać opcji zbanowania mnie i ignorowania moich postów. Wiesz o czym to świadczy?

Offline oelka

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 328
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kolej na rower
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #52 dnia: 27 Gru 2012, 13:24:36 »
Bo widzisz - pewne rzeczy powinny być nauczone w szkole podstawowej i w szkole średniej.

Zależy z którego pokolenia - moi rówieśnicy (30-40 lat) w większości nie mają z tym problemów, ale starsi już niekoniecznie, choć są naukowcami.

Będąc już lekko powyżej wieku Stefana Karwowskiego (bohatera bardzo znanego serialu z lat 70), to w kwestii obsługi komputera jestem w większości samoukiem. I tak miałem sporo szczęścia, że w moim liceum w roku szkolnym 1986/87 była pracownia komputerowa wyposażona w Spectrum/Spectrum+. W tym czasie w Warszawie takich pracowni było raptem kilka w tych najbardziej renomowanych szkołach. Inni moi rówieśnicy, a już na pewno ludzie powyżej 45 roku życia w ogóle podczas swojej edukacji szkolnej nie mieli szansy na 
styk z komputerem podczas swojej edukacji.
Z tego co wiem, to w znanym mi instytucie naukowym pierwszy komputer pojawił się gdzieś w drugiej połowie lat 80. ściągnięty prywatnymi kanałami z zachodu. Ta część ludzi, którzy pojechali na staże podoktorskie na zachód a szczególnie do USA, miała szanse nieco wcześniej na styk z komputerami, ale też byli to już na ogół dorośli ludzie po 30. roku życia.

Szansę na bardziej planową naukę obsługi komputera w szkole mieli ludzie mający obecnie maksymalnie koło 35 lat.

Ba! Można jeździć na rowerze wyposazonym w przerzutki tylko na 1 biegu. Można!
Jak ktoś jeździ na twardych przełożeniach to nie potrzebuje kręcić manetkami. Będzie jechał właśnie na jednym biegu. Sam tak jeżdżę po mieście. Biegi przydają się mi w góralu dopiero po zjeździe w teren. Dlatego też po mieście jeżdżę na singlu. To jest przyzwyczajenie podparte uwarunkowaniami fizycznymi.

Po co się tak męczysz na komputerze i wykorzystywać 5% jego możliwości, skoro jest tak wiele zaimplementowanych możliwości w systemy operacyjne, które tak ułatwiają życie i u dają dodatkowy komfort - wliczony w cenę tego komputera?
Trzeba jeszcze pamiętać, że o tych możliwościach trzeba wiedzieć, czyli pamiętać. A przeciętny użytkownik komputera ma do zapamiętania masę innych rzeczy niż wodotryski umieszczone w systemie.

I jeszcze jedno - czy to, że ty nie wykorzystujesz klawisza F1 oznacza, że inni mają zapominać o jego istnieniu? Zwłaszcza te osoby, które nie radzą sobie wcale z podstawową* obsługą komputera?

* podstawowa - czyli taka, jaką powinni wynieść ze szkoły i którą..... się chwalili w swoim CV! A skoro się nią chwalili i nagle okazuje się, że nie posiadają tej umiejętności - to czy to aby nie jest oszustwo? ;P
A co to w ogóle są te podstawowe umiejętności?
Bo w większości przypadków oznacza to umiejętność wpisania danych w Excelu i napisania pisma w Wordzie, bez stosowania zbyt wymyślnych ustawień tekstu.

A jeszcze co do skrótów klawiaturowych:
z moich obserwacji wynika, że większość ludzi z nich nie korzysta. Zamiast tego używają wszędzie myszy. Zamiast nacisnąć F1 prędzej klikną myszą napis "Pomoc" na pasku, na górze ekranu.

Krzysztof
Krzysztof Olszak

oelka.a.yahoo.com (.a. = @)
http://oelka.bikestats.pl/

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #53 dnia: 27 Gru 2012, 14:34:25 »
@Oelka, po kolei;
Ja zaczynałem od katarynki z magnetofonem. Potem w szkole podstawowej miałęm styczność z Amstradem 6128 (ale miałem farta... kumple obok mnie siedzieli przy CPC48 czy jakoś tak... No i te dyskietki 3" (nie 3.5"! Ale 3"!).
Za to w technikum zastaliśmy czas odnowy - polskie komputerki Timex(?) były wówczas wymieniane na jakieś PC 386 SX bodaj. I te stały przez następne dobrych kilka lat w tej sali, aż do wymiany na Celerony 300A i pochodne ;)

Jeśli chodzi o "planową naukę" to ja takiej de facto nie miałem. To czego się naumiałem - to tylko sam w domu. I doskonale pamiętam, jak pewien "nauczyciel informatyki" (co to jeszcze na Odrze pracował!) uczył nas, normalnych ludzie w technikum....... języka programowania Turbo Pascal. Wersja 7.0. A wcześniej w ramach nauki obsługiwania klawiatury kazał tworzyć........ tabelki w......... edytorze języka programowania Turbo Basic.....
Tak dordzy czytelnicy - uczyliśmy się jak tworzyć tabelki w edytorze do pisania programów. To tak jakbyście dzisiaj uczyli się pisać w Notatniku korzystając z jakiegoś Dev C++...  I co lepsze - tworzyliśmy w tym czymś tabelki, wklepując "z palca" kody znaków specjalnych spisując je z tabeli znaków ASCII.

Pamiętam jak do klasy dostarczono owe komputery z Celeronami. Patrzyłem kątem oka na nauczyciela infy, który siedział przed komputerem i rozwijał potęęęężne menu programów wchodzących w pakiet MS Office 95. To był dla niego SZOK. Bo jak to? Toc o on robił kiedyś za pomocą kartki i ołówka, a jeszcze wcześniej za pomocą dziurkowanych kartek papieru - nagle można było zrobić za pomocą arkusza Excel?

@oelka - piszesz o wodotryskach - czy wodotryskiem nazwiesz w dzisiejszych czasach umiejętność napisania na komputerze podania w pracy o np. urlop? Umiejętność ładnego sformatowania tekstu w kilku linijkach, wydzielenia w tej samej linijca tekstu po prawej i lewej stronie bez..... używania spacji i tabulatora? (hint dla wszystkich: USE tabela)
Moim zdaniem - to jest tak jak z prowadzeniem samochodu czy roweru - wiemy gdzie jest hamulec, zmaina biegu, wiemy jak działa kierownica i jak włączyć oświetlenie. Czy to jest wodotrysk?
I to co napisałem powyżej - to jest część podstawowych umiejetności. Skoro dany osobnik nauczył się jeździć rowerem i samochodem, wie jak wykorzystać i zaprogramować pralkę - to chyba umie pojąć - przeczytać i zrozumieć - jak ma stworzyć dokument z kilkoma tabelkami?

Jeśli chodzi o klawiszologię - łatwiej i szybciej jest wcisnąć F1 bez odrywania dłoni od klawiatury.


Offline kultowy

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 310
  • Płeć: Mężczyzna
  • ...tylko jak krzyk cichnie przyjaźń
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #54 dnia: 27 Gru 2012, 15:23:20 »
Przeczytałem sobie wątek i dorzucę od siebie parę słów, z drugiej strony barykady, że się tak wyrażę ;-)

Wydaje mi się, że mogę się pochwalić biegłą obsługą komputera, chodzi tu naturalnie o obsługą biurową, podstawową, że tak powiem (napiszę właściwie); mam świadomość, że brak mi wiedzy stricte informatycznej, ale nie jest mi ona zazwyczaj potrzebna, a nawet jeśli to wystarczają moje umiejętności poziomu podstawowego. Niestety zdarza się, że muszę prosić o pomoc fachowców z działu IT. Piszę "niestety" bo to męka niemiłosierna i staram się wielmożnym panom nie zawracać zbyt często tyłka i marnować czasu swoimi trywialnymi problemami. Ale czasem trzeba, takie życie, taka karma.
Najpierw jest grymaszenie, że nie ma czasu, że pewnie wystarczy włączyć-wyłączyć etc. Jak już ruszy jeden z drugim swój odwłok i przejdzie te kilka merów (akurat do mnie mają blisko ? dział IT mam za ścianą) daje mi do zrozumienia, że jego czas jest na wagę złota. Co z tego, że ściany są cienkie i słyszę jak panowie rżną w gry, oglądają topowe filmiki na youtubie i ogólnie spędzają czas miło a wesoło, beztrosko również. Pan mgr inż. będzie robił z siebie męczennika, że pracy tyle, że jego wątłe barki tego już nie zniosą i w ogóle, życie, panie, to jest ciężkie.
Początkowo koledzy informatycy traktowali mnie jak koleżanki z pobliskich działów, które faktycznie miewają problemy z podstawową obsługą (i zgłaszają się z problemami, opisanymi przez Storma). Raczyli mnie bezsensownym potokiem słów naszpikowanym  terminologią fachową (bufory, partycje, logi systemowe itp.) - taki wstęp miał na celu przytłoczenie mnie ogromem wiedzy fachowej i sprawić, abym poczuł się lichy i nic nie warty wobec świątyni wiedzy jaką jest głowa magistra inżyniera. Kiedy panowie zorientowali się, że wiem co nieco, niewiele wprawdzie, ale tyle, że jestem w stanie ocenić, iż owy potok słów i fraz jest, delikatnie mówiąc pozbawiony sensu przestali mnie raczyć owym monologiem i zabierali się do pracy. Niestety, czasem okazuje się, że problem jest bardziej złożony, niż ustawienie dwustronnego wydruku w wordzie. Tu następuje słowo-wytrych, słowo-ratunek, a słowem tym jest ?wirus!? (na marginesie dodam, że moim zdaniem wirusy są największym błogosławieństwem pracowników IT, bo na nie można zrzucić praktycznie wszystko, nawet własną niewiedzę). Skąd wirus do licha skoro korzystam w pracy wyłącznie z baz wirtualnej biblioteki nauki, ewentualnie innych baz subskrybowanych poza WBN, czasem z wiki, jak czegoś nie wiem a muszę wiedzieć. Mało tego, antywirus eset nod milczy, zatem raczej nie wirus jest tu problemem. I znowu pan magister inżynier wyrzuca z siebie jakiś potok niezrozumiałych słów i zamiast przyznać się, że nie bardzo wie co za cholera, że musi sprawdzić tu i ówdzie, poczytać to i owo i przyjść później sprawę rozwiązać (przecież poczekam, wiem, że nie można wiedzieć wszystkiego i nie wymagam tego) to fochy stroi i ma do mnie pretensje, że coś znowu popsułem i że przeze mnie trzeba będzie posiedzieć i czas jakiś popracować ciężko i głową ruszyć... A w końcu, jak to zauważył ktoś powyżej, za to im się płaci i do cholery jasnej, bez zbędnych komentarzy powinni podłączyć to nieszczęsne usb, które wypadło, ustawić w wordzie co potrzeba i cieszyć się, że tylko takie są problemy, bo zawsze będzie więcej czasu na oglądanie cycków i kotów na joemonsterze.
pozdrawiam,
grzech aka straszny bibliotekarz

Offline Aethor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #55 dnia: 27 Gru 2012, 16:01:42 »

PS Twój argument o lataniu jest do bani. Każdy kto lata w general aviation ma w nosie TCAS, FMC (albo raczej FMS:P), INS (heh)  i inne bajery. Latają ludzie głównie na GPSa, co nie znaczy, że nie znają nawigacji po pomocach albo muszą z niej korzystać w każdym locie.

Nie nie - ten argument jest bardzo dobry :D Powiedz mi Aethor-`Specjalisto - czy zatrudnisz jako pilota osobnika, który lata TYLKO po GPSie? Który nie ma bladego pojęcia o lataniu wg VOR/NDB? A co będzie jak mu GPS upadnie w trakcie lotu na ziemię i się "rozpieprzy w drobny mak" a do celu jeszcze 500km? Co wtedy drogi Aethor? Lecimy "na czuja" i "jakoś to będzie"? Czy jednak wtedy wysiądziesz z samolotu i kupisz nowy GPS? :P

Zarzucasz innym, że nie potrafią albo nie chcą czytać ze zrozumieniem, a sam robisz dokładnie to samo. Przeczytaj jeszcze raz ostatnie zdanie, które napisałem w poprzednim poście, i powiedz mi gdzie tam jest napisane, że nie potrafią. To ty twierdzisz, że jeżeli ktoś z czegoś nie korzysta to znaczy, że nie umie. Zadziwię cię być może, ale tak nie jest.

Poza tym rozumiem, że wiesz gdzie pracuje Savil i jakie są wytyczne jej pracodawcy?

A

Offline Franc

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 460
  • Płeć: Mężczyzna
  • 25 lat na poziomie
    • Moje rowery
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #56 dnia: 27 Gru 2012, 22:09:39 »
Storm Kenneth: a co ty chcesz od pascal'a 7.0? Bardzo fajny program, wiele ciekawych rzeczy w nim napisałem, fajnie się mi na niego przesiadło z pisanie pierdułek na Katarynkę. Wolałem pascala od Delphi i C++, był jakiś taki bardziej "po ludzku" pisany.

Amstrada 6128 przez parę dni miałem, jak go ojciec wypożyczył z pracy. Te 3" dyskietki one chyba były taśmowe. A może nie? W każdym razie były dość grube. I Mr Do wymiatał
A poza tym kataryna z magnetofonem rule!! (I FrucktyFrank czyli Atarynkowy odpowiednik MrDo rzondził).
Storm Kenneth: na informatyce w LO mieliśmy ElwroJunior czyli polski klon ZXSpectrum ohyda.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P8 (SWB ASS) w stanie śmierci technicznej, Thyss 222
szary Peugeot 508SW z DW10CTED4
szary Renault Modus z D4F

Kenneth

  • Gość
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #57 dnia: 27 Gru 2012, 22:41:12 »
@Aethor.
Ja rozumiem, że pomyliłem FMS z FMC. Dawno nie grałem i nie interesuję się już tak lotnictwem jak kiedyś, ale były czasy, że robiło się przeloty za ocean(y 3) i jeszcze dalej i dalej.
Ja nie twierdzę - że jak ktoś nie korzysta to nie umie. Teraz próbujesz mi wsadzić coś w moje klawisze - czego nie napisałem. Natomiast twierdziłem i twierdzę dalej, że dla pracodawcy najbardziej korzystnie jest zatrudniać pracowników, którzy:
- umieją wykorzystywać do latania coś więcej niż sam GPS i wiedzą co zrobić jak ten im padnie.
- takich, których nie trzeba douczać tego o czym napisali w swoim CV, że to umieją "PERFECT" vide "doskonała obsługa komputera". I tak jak już pisałem - przykładowe zdolności, które ja uważam za podstawowe jeśli chodzi o obsługę pakietu biurowego.
Tak samo ty Aethor jako znawca lotnictwa możesz wypisać umiejętności jakich wymagałbyś od pilota komercyjnego, prawda? I chyba byś się bardzo zdziwił, gdyby gość z licencją na samoloty wielosilnikowe nie umiał obsłużyć więcej jak 1 silnika, a podczas awarii jednego silnika z dwóch nie wiedziałby jak ma lecieć dalej. Zgodzisz się?


@Kultowy.... Sytuacja o której piszesz jest trudna. Po prostu praca informatyka zdecydowanie różni się od pracy w innych zawodach. W innych zawodach pracuje się praktycznie cały czas. Rzadko kiedy jest brak pracy i można posiedzieć i nic nie robić. Natomiast w przypadku IT, jeśli wszystko jest odpowiednio ustawione, skonfigurowane - to IT siedzi, pije kawkę/piwko i rozmawia między sobą o pierdołach, a bywa, że często gra czy ogląda filmy. Tyle, że nasza praca nie polega tylko na ciągłej pracy - ale na utrzymaniu ruchu. I chociaż nie pracujemy cały czas - to jeśli się cokolwiek zdarzy z systemem - jesteśmy na I linii i to MY wtedy działamy. Bo nawet jeżeli nie płaci nam się za wykonaną pracę - to płąci nam się za to - co mamy w głowach. Za to, że wiemy gdzie szukać problemów i błędów w działaniu systemu. Za to - że mamy wiedzę.
(tak samo jak się płaci mechanikowi rowerowemu za to, że na podstawie samych opisów objawów "niedziałania przerzutki" umie powiedzieć która linkę i w którym miejscu poluzować/podciągnąć - a nie za to, że wyjmie kluczyk i to zrobi. CO my tez umiemy zrobić. On wie CO zrobić.)

@Kultowy - ten słaby informatyk* może nie znać się na Twoich problemach z Twoim komputerem. Ale idź do serwerowni (o ile Cię wpuszczą) i zobacz, czy umiałbyś się tam odnaleźć.

* I na koniec...:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Informatyk
Cytuj
Zwykle informatyk specjalizuje się w określonej dziedzinie nauk komputerowych. Pojęcie ?informatyk? niewiele już dziś znaczy bez przymiotnika lub konkretnego określenia. Liczba profesji informatycznych sięga dziś 20, a najważniejsze z nich to: programista, administrator, specjalista od sieci komputerowych.

Inne spotykane określenia informatyka to ?komputerowiec? i ?cybernetyk?.

No i pytanie - wołałeś o pomoc na pewno właściwą osobę? Sprzętowca? Helpdesk czy administratora? A może programistę? ;)
Informatyk jest pojęciem tak samo szerokim jak lekarz. A są lekarze chirurdzy, są interniści. Tak samo są administratorzy sieci, sa administratorzy systemów, programiści, helpdeskowcy, programiści nisko-poziomowi i wysoko-poziomowi. Są analitycy i architekci systemów. Itede.

I jeszcze jeden link - może ktoś zacznie wreszcie nas "lekarzy komputerów" rozróżniać i zastanowi się zanim naskoczy na nic nikomu niewinnego Admina czy Programistę:
http://sysadmin.org.pl/

Polecam :D A 26 lipca jak co roku znowu będę obchodził swoje święto :D


@Franc :)
- Od Pascala kompletnie NIC nie chce i sam często jeszcze w nim coś piszę i wykorzystuję zawodowo :) Ostatnio co i rusz wykonuję za jego pomocą robotę, której nie umie wykonać Pracownik z "biegłą obsługą komputera" za pomocą Excela ;)
- dyskietki 3" były super, ale nie taśmowe ;) Chociaż były CPC464 chyba, które miały napęd tasiemkowy wbudowanyw  klawę jeszcze obok ;)
- ATARI - najlepsze maszyna na świecie :D Nie ma to jak River Raid i Boulder Dash :D

Offline uasic

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #58 dnia: 28 Gru 2012, 10:36:02 »
I bardzo chętnie ja sam bym ciebie zignorował - skoro komunikacja z tobą jest bezsensu.

Trzymam Cię za słowo, że to zrobisz.

Ty po prostu nie chcesz i nie umiesz rozumieć tego co czytasz. Nie umiesz kojarzyć, zastanawiać się. W ogóle działasz jak widzę kompletnie bez przemyślenia tego co robisz i co piszesz.

Buahaha!
Aż wróciłam do mojego ulubionego wątku o tym jak to studia komuś ufundowałeś, ale widzę, że to zostało tylko w cytatach, bo edytowałeś post. Ach ta Twoja przenikliwość umysłu ;)

Koniec offtopu, obiecuję, że będę starała się Ciebie ignorować.

Offline Aethor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [ot][spam][humor] Z życia admina sieci osiedlowej
« Odpowiedź #59 dnia: 28 Gru 2012, 13:05:49 »
@Aethor.
Ja rozumiem, że pomyliłem FMS z FMC. Dawno nie grałem i nie interesuję się już tak lotnictwem jak kiedyś, ale były czasy, że robiło się przeloty za ocean(y 3) i jeszcze dalej i dalej.
Ja nie twierdzę - że jak ktoś nie korzysta to nie umie. Teraz próbujesz mi wsadzić coś w moje klawisze - czego nie napisałem. Natomiast twierdziłem i twierdzę dalej, że dla pracodawcy najbardziej korzystnie jest zatrudniać pracowników, którzy:
- umieją wykorzystywać do latania coś więcej niż sam GPS i wiedzą co zrobić jak ten im padnie.
- takich, których nie trzeba douczać tego o czym napisali w swoim CV, że to umieją "PERFECT" vide "doskonała obsługa komputera". I tak jak już pisałem - przykładowe zdolności, które ja uważam za podstawowe jeśli chodzi o obsługę pakietu biurowego.
Tak samo ty Aethor jako znawca lotnictwa możesz wypisać umiejętności jakich wymagałbyś od pilota komercyjnego, prawda? I chyba byś się bardzo zdziwił, gdyby gość z licencją na samoloty wielosilnikowe nie umiał obsłużyć więcej jak 1 silnika, a podczas awarii jednego silnika z dwóch nie wiedziałby jak ma lecieć dalej. Zgodzisz się?

Zgodzę się. Problem z tą paralelą jest taki, że w lotnictwie wszystkie kompetencje masz zapisane w licencji i zawartych w niej uprawnieniach, które pilot musi zdobyć wypracowując godziny w powietrzu i zdając egzaminy. I podtrzymując uprawnienia co ileśtam miesięcy/lat (w zależności od uprawnień). Natomiast z obsługą komputera (czy szerzej sprzętu biurowego) już tak łatwo nie jest. Oczywiście jeżeli delikwent legitymuje się ukończonymi kursami czy szkoleniami na określone programy, to należy go z tego bezlitośnie rozliczać. Natomiast pojęcie "biegła obsługa komputera" jest tak pięknie niejasna i niedookreślona, że dopóki nie zrobi się listy programów/systemów/funkcji, których znajomość trzeba potwierdzić w CV, to ciężko jest kogoś za to ścigać. Chociaż marudzić zawsze można a czasem nawet trzeba.

A znawcą lotnictwa nie jestem, siedzę w tym tylko zawodowo.

A