Autor Wątek: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo  (Przeczytany 10762 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline wit

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« dnia: 09 Cze 2012, 20:02:21 »
Z radością informuję, że nasz debiutancki i będący wstępem do większych planów wypad z namiotem i innymi manelami do Warki właśnie się realizuje. Skład: żona Ania, 7-letnia córeczka Amelka i ja. Startowaliśmy z Otwocka, więc dystans ok. 50 km w jedną stronę. Testujemy przyczepkę dla psa, którą obmyśliłem jako bagażnik na kołach. Caly sprzęt kampingowy dał się dobrze upakować i przyczepka sprawuje się bez zarzutu. Co ważne, moje nogi również, da się dość gładko  robić podjazdy, których na tej trasie jest kilka.
Młoda zniosła trasę doskonale, Ania również. Jechaliśmy przez Otwock wielki, potem krótki odcinek koszmarną (duży ruch) trasą Minsk Maz. - Grójec, od Góry Kalwarii szosa dobrze znana i bardzo ładna wśród sadów.
A teraz siedzimy zadowoleni na kampingu nad Pilicą, popijamy piwko i szykujemy grilla. Życie jest piękne, pogoda też :)
« Ostatnia zmiana: 09 Cze 2012, 20:07:58 wysłana przez wit »

Offline chrupek

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 136
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #1 dnia: 09 Cze 2012, 23:09:55 »
Bardzo fajnie . Takie wycieczki rowerowe parodniowe są super :) Szerokiej drogi
Komu w drogę temu rower.

Offline wit

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #2 dnia: 10 Cze 2012, 18:39:07 »
Dzięki :) . Wyjazd udał się doskonale. Amelka dziś w drodze powrotnej zrobiła swoją życiówkę - 58 km, i twierdzi, że nie jest zmęczona. Bardzo cieszę się, że coraz bardziej łapie bakcyla rowerowego, namiotowego zresztą też. Hm, ja w jej wieku jeździłem tylko po podwórku...
Bardzo pozytywne wrażenia z kampingu w Warce - czysto, ładnie, łazienki też dobre, obsługa sympatyczna, ceny moim zdaniem umiarkowane. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o skanses wojenny koło Magnuszewa.
Co ważne, ogarnęliśmy z grubsza technologię pakowania przyczepki.

Rano1

  • Gość
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Cze 2012, 19:12:14 »
A pies przeżył to testowanie?

Offline wit

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #4 dnia: 10 Cze 2012, 20:16:54 »
Nie było żadnego psa - w tej przyczepce jechał nasz bagaż.

Offline Brom

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 218
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #5 dnia: 11 Cze 2012, 00:13:19 »
Nie było żadnego psa - w tej przyczepce jechał nasz bagaż.
A jaka to przyczepka?

Offline wit

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #6 dnia: 11 Cze 2012, 07:21:44 »
Nie mogę akurat znaleźć żadnego zdjęcia. W każdym razie nic markowego, na stalowej ramie, całkowicie składana, pojemność ok. 240 litrów, waga ok. 15 kg.

Offline kocio

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 159
  • Płeć: Mężczyzna
  • "Rower to jest świat!" [L. Janerka]
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #7 dnia: 12 Cze 2012, 16:43:48 »
Dzięki :) . Wyjazd udał się doskonale. Amelka dziś w drodze powrotnej zrobiła swoją życiówkę - 58 km, i twierdzi, że nie jest zmęczona.

Gratulacje dla Amelki! :) My akurat byliśmy w tych samych okolicach, z noclegiem w Wyśmierzycach (najmniejsze miasto w Polsce :) ).

W jedną stronę pojechaliśmy pociągiem do Warki, bo nie chciało mi się kombinować, a poza tym zaplanowałem przyjemną trasę przez zieleń, zamiast tłuc się po szosach. Niby to było ze 30 km, ale jazda trwała 4 h - mieliśmy zarówno fajny asfalt w lesie, jak i mocno pofałdowaną i ruchliwa trasę (Michałów Dolny-Falęcice), piach, że trzeba pchać rower, ledwo widoczną ścieżkę po łące, przejście dla bydła przez strumyczek (zwłaszcza za mostem w Pacewie). Uff, ciężko było, ale dotarliśmy!

Wracaliśmy inną drogą - przez most w Tomczycach i niemal do Warszawy (podjechaliśmy pociągiem z Zalesia Górnego) około 70 km. Trasa fajna, w większości asfalt, troszkę szutra, tylko znów niestety trafiła się pofałdowana uczęszczana droga (728, odcinek Mogielnica-Grójec), poza tym dokuczał nam tylko deszcz. 5 h jazdy z godzinnym popasem w Grójcu znieśliśmy bardzo dobrze, następnego dnia tylko trochę miałem zmęczone nogi, ale nic nie bolało.

Po raz kolejny jestem bardzo zadowolony z nawigacji w telefonie (OsmAnd). OpenStreetMap daje radę nawet jeśli idzie o dziwne ścieżki, musiałem tylko post factum jeden "skrót" oznaczyć jako nieprzejezdny dla roweru (w Pracach Dużych ścieżka szła w gęsty las), ale to kosztowało tylko 1 km nadłożenia asfaltem, no i naprawiłem niepołączone ścieżki przed mostem w Tomczycach, co dawało dziwne rezultaty. Poza tym OsmAnd wyznaczał sensowne drogi, nie za małe i nie za duże. Jedyny minus to to, że smartfony szybko żrą prąd i baterii starcza tylko na jednodniową wycieczkę, jeśli się tylko czasem sprawdza bieżącą trasę.

Ogólnie - fajny był ten wyjazd.

Offline wit

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 281
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #8 dnia: 13 Cze 2012, 05:33:27 »
Amelka odbiera gratulacje od całej rodziny i moich znajomych :) - fajne uczucie dla mnie jako taty.
Bardzo kusząco swoją trasę opisałeś, choć przyznaję, że nie dla mnie  - szosówka pewnie by tam nie wjechała. Jaka ekipa jechała?

Offline kocio

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 159
  • Płeć: Mężczyzna
  • "Rower to jest świat!" [L. Janerka]
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #9 dnia: 13 Cze 2012, 10:41:57 »
Jaka ekipa jechała?

Ja z moją dziewczyną - zapaloną cyklistką miejską, która mnie mocniej wciągnęła w rowery.

Bardzo kusząco swoją trasę opisałeś, choć przyznaję, że nie dla mnie  - szosówka pewnie by tam nie wjechała.

O, no właśnie o tym chciałem napisać też jako ciekawym doświadczeniu z wycieczki. Ona ma normalny rower trekkingowy (czyli najlepszy na wycieczki terenowe), a ja miejski z węższymi oponami (czyli coś jak szosówka, tylko cięższy, ma mniej biegów i jest wygodniejszy do siedzenia). W efekcie jednak wszędzie tam, gdzie ona mogła jechać, jechałem i ja, a jak był sam piach w lesie, to ona też musiała pchać. To dla mnie ciekawe doświadczenie, że nie robiło to aż takiej różnicy.

Fakt, jeśli piachu było umiarkowanie (takie łachy na ubitej drodze), to ona jechała dość gładko, po prostu musiała się rozpędzać, natomiast mi znosiło tył. Próbowałem za jej radą się też rozpędzać, ale przy zapadaniu się i poślizgu tylnego koła to raczej kontrskuteczne - mogę tylko łatwiej stracić równowagę i się mocniej pizgnąć o ziemię... Ale u nas poza szerokością koła wchodzi jeszcze moje +50 kg wagi ciała, więc tym mniej wierzę w tę różnicę między naszymi rowerami w terenie. Po mokrej łące, z ledwie wygniecionymi śladami drogi, obojgu nam jechało się powoli, ale stabilnie.

Ech, gdyby nie to, że nie mam gdzie trzymać "stajni" rowerów, to pewnie też bym dokupił lekką szosówkę, dorobił podstawowe elementy (typu chlapacze, osłonę łańcucha i bagażnik), zmienił sztycę kierownicy na wysoką (żebym mógł siedzieć wyprostowany jak człowiek) i bym ją wypróbował do codziennej jazdy, także w terenie. Po tym wyjeździe wygląda to dość zachęcająco.

Offline robertrobert1

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 762
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #10 dnia: 13 Cze 2012, 21:42:43 »
to pewnie też bym dokupił lekką szosówkę, dorobił podstawowe elementy (typu chlapacze, osłonę łańcucha i bagażnik), zmienił sztycę kierownicy na wysoką (żebym mógł siedzieć wyprostowany jak człowiek) i bym ją wypróbował do codziennej jazdy, także w terenie.

Zdecydowanie byś tego nie przeżył. Ot szosówka ma taką geometrię, że cudowanie jej nie pasi. Zrobiłem z szosówki rower miejski i jeżdzilo się ok ale jak tylko założyłem kierownicę prostą to komfort jazdy, o dziwo wzrósł, a nie spadł.

Offline oelka

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 328
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kolej na rower
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #11 dnia: 14 Cze 2012, 07:44:39 »
dokupił lekką szosówkę, (...), zmienił sztycę kierownicy na wysoką (żebym mógł siedzieć wyprostowany jak człowiek) i bym ją wypróbował do codziennej jazdy, także w terenie.
Daleko w tej wyprostowanej pozycji na szosie nie zajedziesz. A już na pewno nie w terenie.

Krzysztof
Krzysztof Olszak

oelka.a.yahoo.com (.a. = @)
http://oelka.bikestats.pl/

Offline kocio

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 159
  • Płeć: Mężczyzna
  • "Rower to jest świat!" [L. Janerka]
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #12 dnia: 14 Cze 2012, 10:51:40 »
Daleko w tej wyprostowanej pozycji na szosie nie zajedziesz. A już na pewno nie w terenie.

Zdefiniuj "daleko" i "teren"...  ;D

Jak już pisałem, w czasie tej wycieczki zrobiłem 30+ km w jeden dzień i 70 km w drugi (czyli dużo więcej niż codzienne 2x5 km do pracy) w takiej właśnie pozycji. Bolał mnie tylko tyłek (siodełko jest plastikowe starego typu - na współczesnych, nie żelowych, SR nie mam żadnych problemów), ale kręgosłup nie. W większości był asfalt albo ubita droga, ale poza miastem. Po piasku nie mogłem jechać bo się zapadałem, więc pozycja ciała nie ma tu znaczenia. :) Może masz na myśli jeszcze dłuższe trasy, ale dziennie i tak nie zamierzam więcej niż ok. 100 km robić.

Swój pierwszy rower kupiłem właśnie taki terenowy i jeździłem nim po Lesie Kabackim, czyli niby zgodnie z jego naturą, ale w efekcie na lata przestałem używać dwukółka, bo było mi niewygodnie w zgięciu - jedyne, co miłego z niego pamiętam, to przerzutki GripShift (i szukam roweru miejskiego z takowymi). Dopiero zakup damki holenderskiej 2 lata temu uświadomił mi co straciłem nie jeżdżąc w pozycji wyprostowanej.

Offline fionotron

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 906
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #13 dnia: 14 Cze 2012, 13:09:36 »
Cytuj
Daleko w tej wyprostowanej pozycji na szosie nie zajedziesz. A już na pewno nie w terenie

Cześć.
Jeżeli piszecie o porządnym nieoznakowanym terenie (duktach leśnych-wąskich singlach z sekwencjami piaszczystymi i nielicznymi korzeniami) ,to moim skromnym zdaniem szosa w takich warunkach (i to zupełnie niezależnie o przyjętej pozycji na siodełku szosy), zdecydowanie się nie sprawdzi...Ciężko będzie ją przejechać już nawet delikatnie zapiaszczony szutr
Będzie to skutkowało częstym schodzeniem z roweru i bardzo częstym przepychaniem go na piachu co musi być istną katorgą, dla każdego-nawet takiego najbardziej zawziętego rowerowo-terenowego wyjadacza. :)
Maciek- Wilanowiak

Poprawiłam cytowanie. S.
« Ostatnia zmiana: 14 Cze 2012, 15:12:39 wysłana przez Savil »

Offline kocio

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 159
  • Płeć: Mężczyzna
  • "Rower to jest świat!" [L. Janerka]
Odp: 2-dniowy wypad do Warki - na żywo
« Odpowiedź #14 dnia: 14 Cze 2012, 13:37:21 »
Jeżeli piszecie o porządnym nieoznakowanym terenie (duktach leśnych-wąskich singlach z sekwencjami piaszczystymi i nielicznymi korzeniami) ,to moim skromnym zdaniem szosa w takich warunkach [...]

Ups, niechcący pominąłem slangowe słowo "szosa"... To cofam wypowiedź - ja jechałem miejskim, tylko z cieńszymi oponami. O geometrii szosówki ani wygodzie siedzenia na niej nie mam zmielonego pojęcia. Inna sprawa, że na aukcjach używanych rowerów widziałem coś w rodzaju szosówki, co miało założone baranie rogi odwrotnie i udawało kierownicę miejską.  :)