Autor Wątek: Teoria Darwina w praktyce...  (Przeczytany 9653 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Woydzio

  • Gość
Teoria Darwina w praktyce...
« dnia: 24 Sty 2012, 09:05:39 »
... jednostka nieprzystosowana swoich genów nie przekaże  :D
Zginął przez głupotę kierowców i własną Mąż ginie na miejscu Fatal Crash Accident

Woydzio

storm

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #1 dnia: 24 Sty 2012, 10:47:37 »
Typowa sytuacja z Al.Krakowskiej - przystanek tramwajowy Lipowczana. 3 pasy ruchu, na prawym zatrzymuje się coś, bo pieszy wchodzi na pasy... na środkowym pasie samochód CHYBA się zatrzyma... ooo, jednak nie, przeleciał prawie po nogach, hahaha :D I wreszcie lewy.... Ojej... Raz.... dwa... trzy...
Dziesiąty się zatrzymuje. Bo już zauwazył, że tam chyba stoi pieszy? Takie są realia w Polaczkowie.


Drex

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #2 dnia: 24 Sty 2012, 10:59:57 »
A realia w stormowie sa chyba takie, ze niedowidzisz... Facet mial czerwone swiatlo a samochody zielone. Durny kierowca go przepuszcza na swoim zielonym a pieprzniety piechociaz wchodzi na jezdnie przy swoim czerwonym.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Teoria Darwina vs nieodpowiedzialna jazda
« Odpowiedź #3 dnia: 24 Sty 2012, 12:46:35 »
Będzie bardzo ciekawy przypadek dla sądu i prawników. Wbrew pozorom, zdarzenie to może zostać uznane jako wina kierowcy.

Owszem, pieszy miał czerwone. Nie powinien wchodzić na to przejście.

Ale z drugiej strony mamy też art 26 pkt 3 ust 2 Prawa o Ruchu Drogowym, który rzecze, że:
Cytuj
zakazuje się kierującemu pojazdem omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu
.
I tutaj kolor sygnalizacji nie gra roli - facetowi nie wolno było śmignąć tym lewym pasem obok innych aut przepuszczających pieszego. A już śmignięcie z prędkością jaką miał to może dodatkowo podchodzić pod nie zachowanie szczególnej ostrożności.

Sam jestem ciekawy jaki będzie werdykt sądu. Sporo pewnie zależy od tego, czy pieszy przeżył. Doświadczenie pokazuje, że zmarli nie mają głosu i zwykle z tego powodu częściej zostają winnymi. Po prostu nie mają jak się bronić.
« Ostatnia zmiana: 24 Sty 2012, 14:00:17 wysłana przez Raffi »
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Woydzio

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #4 dnia: 24 Sty 2012, 13:08:06 »
Raffi, bez żartów. Wina pieszego jest (moim zdaniem) pewna - wlazł tam, gdzie go być w tym czasie nie powinno. Jakby w czasie wyścigu Formuły 1 jakiś debil wlazł na tor i został "zdjęty" przez rozpędzony bolid to też byś się zastanawiał, czy to nie jest przypadkiem wina kierowcy?
Woydzio

Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #5 dnia: 24 Sty 2012, 13:13:22 »
z tego co mię uczyli na kursie prawa jazdy i jest napisane w PORD to kierowca jest winny. ominął inne pojazdy ustępujące pieszym na pasach, a tego robić nie wolno. Właśnie ze względu na takie sytuacje jaka nastąpiła.

Woydzio

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #6 dnia: 24 Sty 2012, 13:20:55 »
Z tego, co mnie uczyli na kursach prawa jazdy (fakt, dawno temu to było i przepisy mogły się ciut pozmieniać) to jak ma się czerwone to się stoi.
Woydzio

storm

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #7 dnia: 24 Sty 2012, 13:26:28 »
Przepraszam, ale czy to, że się ma zielone oznacza, że wolno wcisnąć gaz do dechy i wyłączyć myślenie? Jak dla mnie osobiście - NIE. Zielone oznacza, że wolno jechać, ale jeśli coś wejdzie pod koła to zgodnie z PoRD (jest tam nakaz niepowodowania wypadków i kolizji!!!), należałoby się zatrzymać i przepuścić/pozwolić zejść z drogi pieszemu.


Offline Bear

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Płeć: Mężczyzna
  • abrakadabra.
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #8 dnia: 24 Sty 2012, 13:34:02 »
Z tego, co mnie uczyli na kursach prawa jazdy (fakt, dawno temu to było i przepisy mogły się ciut pozmieniać) to jak ma się czerwone to się stoi.
Woydzio

mnie też dawno temu. I w momencie kiedy pojazdy z jakiegoś powodu stoją przed przejściem dla pieszych, nie można od tak sobie ich minąć. Bez względu na kolor światła. Tu nie chodzi o konkretny paragraf PORD, to tylko zalecana interpretacja, której kiedyś uczono (nie wiem jak jest teraz), poprostu na chodzi o to żeby nie przejechać pieszego na pasach. Nawet jak ma czerwone. Nie wolno i już. Ci ludzie nawet nie wtargnęli nagle, poprostu szli, puszczeni przez 2 kierowców. Gdyby ten ostatni zastosował zasadę ograniczonego zaufania i zachował szczególną ostrożność, nic by się nie stało. W czasach gdy robiłem prawko, gość na pewno dostał by zawiasy conajmniej. Później te zasady zmieniono, przenosząc część odpowiedzialności na pieszych, więc sąd zdecyduje jak będzie. Ja puki co jeżdżę na starych, nieaktualnych w Polsce zasadach, dla tego to pieszy wpadł na mój samochód, będąc na czerwonym a nie odwrotnie, i mogliśmy obaj podróżować dalej.

Dla lepszego zobrazowania sytuacji:
Jak jedziesz ulicą a obok jest ścieżka, to nie wolno ci jechać ulicą, łamiesz zakaz, łamiesz prawo.
Ale to w cale nie oznacza że autobus ztm-u ma prawo cię rozjechać, chociaż wcale nie powinno cię tam być i prowokujesz niebezpieczną sytuację olewając przepisy.

to tylko analogiczna sytuacja, nie dyskutujmy kto i dla czego nie jeździ DDrami :0)
« Ostatnia zmiana: 24 Sty 2012, 13:38:43 wysłana przez Bear »

storm

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #9 dnia: 24 Sty 2012, 13:54:56 »
A ile razy zdarzyło się Wam dostać zielone na ulicy, a tu na jezdni przechodzi jeszcze jeden, wolniejszy zapominalski czy starszy człowiek, który chciałby, ale nie zdąży? I co wtedy? Skoro ma już czerwone to noga na gaz i wolno rozjechać i to jego wina?
Miałem kilkakrotnie na rowerze i skuterze takie sytuacje i o ile ja czekałem, aż zejdzie przed linią zatrzymania, to widziałem kilku [cenzura własna], którzy gdyby mogli (a już podsuwali się samochodami do przodu) to by rozjechali i rozdeptali - nawet własną matkę. Bo jemu się spieszy! Bo on ma blaszkę!


Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #10 dnia: 24 Sty 2012, 13:56:54 »
w momencie kiedy pojazdy z jakiegoś powodu stoją przed przejściem dla pieszych, nie można od tak sobie ich minąć. Bez względu na kolor światła.

Przede wszystkim kolor światła pieszego obowiązuje w momencie WEJŚCIA na przejście. Gdy już na nim jestem, kierowca ma obowiązek poczekać aż z niego zejdę, nawet gdy światło w międzyczasie zmieni się na czerwone. Wszystko dlatego, że pieszy może być osoba starszą i iść wolniej. Może się przewrócić. Może na to przejście legalnie wejść w ostatniej sekundzie zielonego. I po czymś takim pieszy wciąż powinien móc zejść z tego przejścia żywy.

Tak samo kolor świateł dla kierowców jest istotny w momencie WJAZDU na skrzyżowanie. Opuszczać je na żółtym lub czerwonym jak najbardziej można, a kierowcy mający zielone mają obowiązek umożliwić opuszczenie skrzyżowania tym, co wciąż na nim są. Pomimo tego, że tamci mają już czerwone :P

Sygnalizacja służy do tego by określać pierwszeństwo - kto wchodzi lub wjeżdża, a kto stoi. Nie odwołuje innych niż dotyczące pierwszeństwa przepisów, w tym tego cytowanego przeze mnie.


Raffi, bez żartów.

Nie żartuję. Nawet podałem Ci paragraf PoRD byś sam sobie mógł sprawdzić, że napisałem to całkiem poważnie i mam ku temu podstawy merytoryczne :P

Jeżeli twierdzisz, że się mylę - sypnij paragrafem, który na to wskazuje, że przepis przeze mnie podany w tej sytuacji nie obowiązuje. A nie odpływasz w jakieś wycieczki osobiste :P


Z tego, co mnie uczyli na kursach prawa jazdy (fakt, dawno temu to było i przepisy mogły się ciut pozmieniać) to jak ma się czerwone to się stoi.

Na moje oko czas na repetę ;) Przepis, który podałem obowiązuje od 1997 roku w niezmienionej formie. Powinieneś go mieć na kursie.

Przy okazji. Jak sygnalizacja na przejeździe kolejowym nie pokaże czerwonego, też wjedziesz pod pędzący pociąg omijając inne auta i będziesz dochodził swoich praw przez medium? ;) Pytam z czystej ciekawości :D
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Woydzio

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #11 dnia: 24 Sty 2012, 14:04:48 »
Przepraszam, ale czy to, że się ma zielone oznacza, że wolno wcisnąć gaz do dechy i wyłączyć myślenie? Jak dla mnie osobiście - NIE. Zielone oznacza, że wolno jechać, ale jeśli coś wejdzie pod koła to zgodnie z PoRD (jest tam nakaz niepowodowania wypadków i kolizji!!!), należałoby się zatrzymać i przepuścić/pozwolić zejść z drogi pieszemu.
Zielone oznacza, że możesz jechać. I że masz prawo nie spodziewać się żadnych obiektów na kursie kolizyjnym.
mnie też dawno temu. I w momencie kiedy pojazdy z jakiegoś powodu stoją przed przejściem dla pieszych, nie można od tak sobie ich minąć. Bez względu na kolor światła. Tu nie chodzi o konkretny paragraf PORD, to tylko zalecana interpretacja, której kiedyś uczono (nie wiem jak jest teraz), poprostu na chodzi o to żeby nie przejechać pieszego na pasach. Nawet jak ma czerwone. Nie wolno i już. Ci ludzie nawet nie wtargnęli nagle, poprostu szli, puszczeni przez 2 kierowców. Gdyby ten ostatni zastosował zasadę ograniczonego zaufania i zachował szczególną ostrożność, nic by się nie stało. W czasach gdy robiłem prawko, gość na pewno dostał by zawiasy conajmniej. Później te zasady zmieniono, przenosząc część odpowiedzialności na pieszych, więc sąd zdecyduje jak będzie. Ja puki co jeżdżę na starych, nieaktualnych w Polsce zasadach, dla tego to pieszy wpadł na mój samochód, będąc na czerwonym a nie odwrotnie, i mogliśmy obaj podróżować dalej.

Dla lepszego zobrazowania sytuacji:
Jak jedziesz ulicą a obok jest ścieżka, to nie wolno ci jechać ulicą, łamiesz zakaz, łamiesz prawo.
Ale to w cale nie oznacza że autobus ztm-u ma prawo cię rozjechać, chociaż wcale nie powinno cię tam być i prowokujesz niebezpieczną sytuację olewając przepisy.

to tylko analogiczna sytuacja, nie dyskutujmy kto i dla czego nie jeździ DDrami :0)
Ci ludzie nie wtargnęli nagle tylko po chamsku weszli na czerwonym świetle wymuszając pierwszeństwo. Jestem szczerze zdziwiony, że dwóch kierowców się zatrzymało zamiast ich strąbić i wyminąć - według mnie popełnili błąd który w konsekwencji przyczynił się do wypadku. Wina w tym przypadku jest całkowicie po stronie pieszego (jestem zwolennikiem teorii, że każdy człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny) - wlazł na czerwonym więc powinien wiedzieć czym to grozi.
Woydzio

Woydzio

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #12 dnia: 24 Sty 2012, 14:17:09 »
Na moje oko czas na repetę ;) Przepis, który podałem obowiązuje od 1997 roku w niezmienionej formie. Powinieneś go mieć na kursie.

Przy okazji. Jak sygnalizacja na przejeździe kolejowym nie pokaże czerwonego, też wjedziesz pod pędzący pociąg omijając inne auta i będziesz dochodził swoich praw przez medium? ;) Pytam z czystej ciekawości :D
Jak sygnalizacja na przejdzie nie pokaże czerwonego to i tak najpierw się upewnię, czy faktycznie nie jedzie pociąg a dopiero potem ruszę. Nawet nawalony w trzy du*y nigdy nie miałem skłonności samobójczych  :P
Paragrafem nie sypnę bo szukać mi się nie chce ale jakiś czas temu w PoRD był zapis, że użytkownik drogi ma prawo spodziewać się znajomości przepisów u innych użytkowników drogi.
Woydzio
« Ostatnia zmiana: 24 Sty 2012, 14:25:33 wysłana przez Woydzio »

storm

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #13 dnia: 24 Sty 2012, 16:28:28 »
Woydzio - zatrzymali się właśnie po to, aby chronić tego pieszego stojącego przed tym samochodem i dać mu zabrać się z jezdni. Na ich miejscu zrobiłbym dokładnie to samo - prawdopodobnie ryzykująć tym, ze ktoś mi wjedzie w zadek (albo przejedzie obok po pieszym?) widząc zielone... :]

Rano1

  • Gość
Odp: Teoria Darwina w praktyce...
« Odpowiedź #14 dnia: 24 Sty 2012, 17:24:56 »
Granica jest tu cienka. W momencie rozpoczęcia ujęcia piesi są na pasach. Szkoda, że filmik nie rozpoczyna się kilka sekund wcześniej - można byłoby zobaczyć, czy weszli na czerwonym świetle. Kierowca, który się zatrzymał, działał zgodnie z zasadą, iż pomimo włączenia zielonego dla pojazdów, należy wpierw przepuścić pieszych, którzy znajdują się na pasach. W zaistniałej sytuacji pędzący kierowca lewym pasem i tak nie jest bez winy.
Nie zmienia to faktu, iż (prawdopodobnie tak było) wchodzenie pieszych na mrygającym zielonym plus przebieganie po pasach "z klapkami na oczach" jest wielce ryzykowne i tak może się kończyć.