Autor Wątek: Światełka a raczej ich... brak  (Przeczytany 21117 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline jerzy1234

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 1 697
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Światełka a raczej ich... brak
« Odpowiedź #45 dnia: 06 Sty 2013, 11:33:10 »
i tutaj należało by zaprzestać przekonywania się czy jest lepsze  5 lumenów czy 6 . Kierowcy w mieście (z mojego krótkiego doświadczenia ) i tak nie zwracają uwagi na 200 do 300 metrów, niektórzy z komórką przy uchu  dobrze jak na 50 do 100 metrów mają skupioną uwagę (to tylko w filmach o Bondzie, Batmanie , są cyborgi co to jedną ręką odwalają robotę w spodniach ,  a drugą piszą ustawy o moralności). I aby jeździli z przepisową prędkością po mieście to będą mieli szanse na reakcje na  50 do 100 metrów. Co do jazdy poza miastem ,nie mam żadnego doświadczenia ,ale pomimo wieku jeszcze szare komórki działają i wydaje mi się że silne oświetlenie przydaje się na prostej  długiej autostradzie gdzie rzeczywiście widoczność na długim odcinku potrzebna jest . Co innego na zapyziałych krętych i co 50 metrów pokrzyżowanych dziurawych lokalnych drogach  po co tam światło walące po oczach lokalnych domów przy drodze jak za 20 metrów nagle zza węgła wyskoczy Ci  podchmielony "Kubica" czy "Zasada"walący pod prąd na zakręcie 90 a nawet 100+ -nic Ci nie pomoże mocny Creeee za 300 i więcej . po prostu zasada ograniczonego zaufania (nawet do siebie) najlepszym zabezpieczeniem jest co nie oznacza że pochwalam nietoperze a wręcz narażam się na kpinę i w większości drę się na takowych na drodze i może poniżam ich zasoby finansowe bo skoro ich było stać na full wypas rower za 3000 zł i wyżej + plus ubiór przypominający Amstrąga na haju a już 5 zł na lampkę nie było stać , lub 100 gram już jego rower nie udźwignie. Albo śmieszą mnie wypowiedzi że oszczędzają baterie lub ładowane przez USB akumulatorki.(Ja takowych problemów nie miewam ,a mam podłe oświetlenie)

Offline reneva

  • Uczestnik
  • **
  • Wiadomości: 124
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Światełka a raczej ich... brak
« Odpowiedź #46 dnia: 06 Sty 2013, 22:24:48 »
Temat się rozwinął, to i ja dołożę swoje trzy grosze ;)

2. Dzisiaj widziałem w ciemności kilku batmanów + osobę, która coś miała, ale... Ale z odległości 20 metrów, w gąszczu świateł wyglądała jak to:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/883a7d36c08c7c33.html
Widzicie tu coś? ;) No i tak to właśnie wygląda w realu. Niby światełko dobre (z odległości 5 metrów), ale z odległości 50 metrów trzeba się wpatrywać i z wielkim trudem można coś dojrzeć między innymi światłami np. samochodów.

Mnie natomiast zdarzyło się ostatnio w trakcie jazdy blachozłomem po wsiach, w biały dzień, natknąć się na rowerzystę jadącego w tym samym kierunku co ja. BTW - światło tylne obecne. Klasyka montowana na błotniku z odblaskiem i żarówką na dynamo.
Było jasno (pochmurnie, ale jasno - sam wyłączyłbym już swoje światła). Teoretycznie powinienem zauważyć go z daleka.
Ale tak się nie stało. Czemu?

Ponieważ blachozłomy jadące z naprzeciwka miały tak ustawione światła, że rowerzystę zobaczyłem dopiero z 50 metrów.
Nie, nie doszło do zderzenia. Ale diabli wiedzą co by było, gdybym nie miał raczej rzadkiego u kierowców zwyczaju dopatrywania się rowerzystów na drodze - jakbym się zagapił w dowolnym innym kierunku niż prawy skraj jezdni, to skończyłoby się inaczej :(

Mój wniosek?
Siła światła tylnego (bo o tym temat) jest rzeczą względną - jeden "niefortunny" blachozłom z naprzeciwka, dowolny drugi z tyłu, a i tak idzie się do piachu :(

Osobiście, choćby nawet lampy na diodach Cree i im podobnych miały kiedyś kosztować po 5 zł sztuka, i tak zawsze będę jeździć z lustrem. Chyba że coś się zmieni w temacie średniej z poprawności ustawienia świateł w samochodach, ale to wydaje mi się wątpliwe :(

Pozdrawiam