Autor Wątek: Strzeżone osiedla a rower  (Przeczytany 1488 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rowerzysta

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 43
Strzeżone osiedla a rower
« dnia: 07 Mar 2014, 11:18:41 »
Opowiem wam historyjkę, która przytrafiła mi się ostatnio:
Musiałem służbowo odwiedzić Bardzo Ekskluzywne Zamknięte Osiedle (przy wjeździe do którego zawsze jest minimum dwóch ochroniarzy, a najczęściej 3-4), żeby nie spędzić połowy dnia w korkach załadowałem się na swoje dwa kółka. W pobliże osiedla doprowadziła mnie DDRka, ale do samego szlabanu dojechałem już jezdnią.
I tu zaczął się element komiczny, bo od panów ochroniarzy dowiedziałem się, że jest to tylko wjazd dla samochodów i nie mogą mi otworzyć szlabanu, bo przy każdej takiej operacji muszą zapisać numer rejestracyjny pojazdu, a ja takiego nie posiadam.  ;D
Miałem do wyboru albo się z nimi wykłócać, na co nie miałem czasu, albo przeskoczyć pod szlabanem, na co nie miałem ochoty, bo za dużo gratów miałem przy sobie, albo przejechać przez pas w przeciwnym kierunku, przy okazji ignorując podwójną ciągłą, wprowadzić rower na chodnik o krawężniku mającym dobre 10 cm, przeprowadzić go przez bramkę dla pieszych i z przejścia dla pieszych zaraz za nią, wjechać na jezdnię i nią kontynuować podróż.
Szczerze mówiąc, to ponieważ byłem tam prawdopodobnie ostatni raz, to miałem na to wywalone, ale zajmując się swoimi rzeczami zerkałem przez okno i widziałem na tym osiedlu paru rowerzystów, a biorąc pod uwagę pogodę i fakt, że było to w tygodniu, w godzinach "pracujących", raczej nie pedałowali w celach rekreacyjnych.
Spotkaliście się z podobnymi absurdami? Na zamkniętym osiedlu, które najczęściej odwiedzam, otwierają mi bez słowa, na innych, na których byłem, wystarczyło zamienić dwa słowa, ale najwidoczniej Bardzo Ekskluzywne Zamknięte Osiedle to nie wieś, żeby po nim jeździć rowerem.  :P

Offline ŁukaszM

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 79
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #1 dnia: 07 Mar 2014, 11:29:16 »
Na moim trochę mniej ekskluzywnym zamkniętym osiedlu postawiono w zeszłym roku nawet cztery U-kształtne stojaki więc nie jest tak źle. Za to zanim się wprowadziłem, mój majster usłyszał od ochrony by nie chodzić wewnątrz osiedla w ubraniach roboczych bo to przeszkadza jakimś mieszkańcom :P

Offline Stalin

  • Zabezpieczenie
  • ******
  • Wiadomości: 180
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #2 dnia: 07 Mar 2014, 12:22:52 »
Treba było panu ochroniarzowi pokazać dowolne cyferki umieszczone na rowerze i powiedzieć, że to jest nr rejestracyjny ;)

Offline miroslavka

  • Stały uczestnik
  • ***
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #3 dnia: 07 Mar 2014, 12:56:03 »
Czyżby Marina Mokotów? ;)
Przez parę lat się przeciskałam z rowerem tam bramką, więc wyczuwam analogie.
Znałam dzieciaka, który przeskakiwał płot, by się dostać do szkoły naprzeciwko. Normalnie zamiast kilku metrów musiał robić ponad kilometr.

Na inne zamknięte osiedle, gdzie teraz jeżdżę, wchodzę piechotą - bo wewnątrz nie miałabym do czego przyczepić roweru (zero znaków czy płotów, o stojakach nie wspominając). Za to ochrona miła - nawet oferuje się spoglądać na rower. :)
Za to goście mogą dostać się tylko jedną z trzech bram - nadkładając z 300m.
Ogólnie te osiedla to jakaś plaga dla miasta, najbardziej uderzająca w pieszych.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 509
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #4 dnia: 07 Mar 2014, 13:37:20 »
Spotkałem się z podobnymi absurdami ze dwa czy trzy razy.

Na jednym osiedlu (na Tarchominie) po przejściach z ochroną na głównej bramie po prostu zacząłem jeździć do jednej z dwóch furtek, gdzie nie było daleko, nie było ochrony, a był domofon - to rozwiązywało problem. Wystarczyło dryndnąć do kogoś, kto nie ma okien na tą bramkę (nawet metodą prób i błędów) i wpuszczał na hasło "poczta", "ja", "kurier", ""ulotki", "proszę otworzyć" lub jedno z tysiąca innych, podobnych haseł. Często zresztą nawet tego nie musiałem robić - ludzie widząc osobę z rowerem sami otwierali mi bramkę myśląc, że ejstem z osiedla (zwłaszcza, że bywałem tam często i się ludziom opatrzyłem). Za to z umiłowaniem wyjeżdżałem zawsze przez bramę przy ochronie, tą ze szlabanem - nawet gdy mi było nie po drodze :D
Z czasem (a bywałem tam regularnie, przez długie lata) i ochrona sobie odpuściła walczenie ze mną. Zrozumieli pewnie, że jak zechcę to i tak wjadę jak do siebie.

Na innym elitarnym osiedlu (Ochota) raz mnie ostro pogonili, bo wjechałem na teren razem z jakimś samochodem, któremu akurat otworzyli szlaban. Fajnie było, pojeździłem sobie po osiedlu (szukałem właściwego bloku, ale mogło to wyglądać jakbym celowo dał się facetowi wybiegać) z ganiającym za mną ochroniarzem groźnie pokrzykującym za plecami, a potem już tylko głośno sapiącym. A że byłem tam tylko ten jeden jedyny raz i to na króciuteńką chwilkę (odbierałem zakup z jakiegoś e-sklepu, który się tam mieścił), to niezbyt mnie obchodziło cokolwiek. Facet mnie w końcu "dorwał", gdy już odebrałem zakup i odpinałem rower. Gdy się już wysapał i wyharczał, straszył mnie oczywiście wieloma przerażającymi rzeczami (w tym policją), aż więdły okoliczne kwiatki. Powiedzenie, że mam to wszystko w dupie i niech se robi co chce, bo jestem tu pierwszy i najpewniej ostatni raz, musiało facetowi popsuć dzień o wiele bardziej niż całe wcześniejsze bieganie.

Na innych osiedlach problemów sobie nie przypominam, wpuszczali mnie jak swojego - ochrona albo mieszkańcy. Albo wjeżdżałem jak do siebie z jakimś samochodem, któremu podnoszono akurat szlaban. Generalnie teraz zamiast walczyć z ochroną, wolę sam do nich podjechać i pogadać, popytać. To w większości mili i pomocni ludzie. Jak się spreparuje odpowiednią gadkę, to drogę wskażą do właściwego bloku, podpowiedzą gdzie rower przypiąć i jeszcze człowiekowi pootwierają, drzwi lub furtkę przytrzymają, bym z rowerem na pewno nic nie zarysował :D


Jedno miejsce, gdzie mam wieczne problemy z ochroną to TVP na Woronicza. Ile razy zaproszą, tyle razy nie powiadomią ochrony na bramie wjazdowej od Samochodowej, że będzie klient i to z rowerem. Ale tutaj patent jest inny. Ponieważ telewizja nie znosi próżni, a zwłaszcza braku zaproszonych i zareklamowanych gości, zwykle na kilka minut przed audycją sami dzwonią do mnie, że gdzie ja jestem, czy się spóźnię i ile. Odpowiadam wtedy, że już byłem na bramie, ale mnie nie wpuścili, to sobie pojechałem i teraz jestem w okolicznym warzywniaku na zakupach, ale jakby co, to mogę wrócić na bramę za kilka minutek jak tylko skończę zakupy. A potem patrzę jak osoba odpowiedzialna za gości robi rekordowy czas w sprincie spod studia do bramy lub w panice dzwoni do ochrony i wszystko załatwia. Presja czasu w telewizji to podstawa, bez tego nic nie umieją dobrze zrobić - wszystko musi być robione na ostatnią chwilę. Trzeba więc dać im szansę się wykazać tym jak się cudnie ratują z opresji, w które się sami wpędzili. Jak podjeżdżam pod bramę drugi raz, zawsze już wszystko jest załatwione, szlaban w górze i jeszcze poganiają, by szybciej do studia jechać :D
Inna sprawa, że ostatnio wszystkie nagrania są w nowym budynku, więc nie ma bramy, nie ma ochrony, a jazdy zaczynają się dopiero w budynku :| Mój świat stał się dużo smutniejszy :D
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)

Offline rowerzysta

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #5 dnia: 07 Mar 2014, 15:08:58 »
Czyżby Marina Mokotów? ;)

Trafiony zatopiony. ;)

Ogólnie te osiedla to jakaś plaga dla miasta, najbardziej uderzająca w pieszych.

Bardziej zgodzić się nie mogę, szczególnie, że mieszkam na osiedlu, które parę lat po moim wprowadzeniu się ogrodzono. Na dobrą sprawę uderza to w każdego, poza kierowcami, bo ci (w przypadku mojego osiedla) dalej mają taką samą ilość wjazdów, nie oferując w zamian nic, poza złudnym poczuciem bezpieczeństwa.

Offline Raffi

  • Uzależniony od forum ;-)
  • ****
  • Wiadomości: 6 509
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strzeżone osiedla a rower
« Odpowiedź #6 dnia: 07 Mar 2014, 21:25:23 »
nie oferując w zamian nic, poza złudnym poczuciem bezpieczeństwa.

Właśnie to jest chyba najśmieszniejsze. Osiedla grodzą się jak powalone, choć to absolutnie nic nie daje. Ci co mazali po ścianach lub rozrabiali i tak mieszkają wewnątrz i wejdą, bo mają klucze. A jak nie to przeskoczą płot, nakłamią do domofonu lub zastraszą dziadka w budce, albo wyłamią zamek i wejdą i tak tam gdzie tylko zechcą. Poczucie bezpieczeństwa jest złudne, nawet roznosicieli ulotek nie jest w stanie ogrodzenie zatrzymać. Za to po dupie dostają dosłownie wszyscy - bo mają utrudnione poruszanie się po osiedlu, bo jak przyjedzie ktoś to trzeba schodzić i prosić ochronę by pozwolili wjechać na parking, bo lokale usługowe odgrodzone od klientów umierają i trzeba czynsze obniżać itd.

Całe szczęście u mnie udało się wyperswadować Spółdzielni pomysł ogrodzenia osiedla. Niestety nie udało się wyperswadować innej głupoty i pomontowano nam domofony w blokach. Gówno dają, bo jak na jednej klatce mieszka 160 rodzin to i tak drzwi non stop są otwarte, bo ciągle ktoś wchodzi lub wychodzi. Ale za to jest nowocześnie, bo domofonów można używać jako telefonów do dzwonienia między mieszkaniami i innych zabaw - nie ma to jak telefon od pijanego sąsiada-dowcipnisia o 3 nad ranem :P Całe szczęście, tą nowoczesność idzie łatwo wyłączyć, o ile tylko ktoś był na tyle wytrwały by przebrnąć przez instrukcję obsługi urządzenia :D
---
Rafał 'Raffi' Muszczynko

WMK, ZM, MdR, XTR, ABS i inne fajne skróty ;-)