Inne sprawy rowerowe > O rowerach w mediach

Jazda środkiem ulicy - uniewinnienie z braku dowodu

(1/2) > >>

kocio:
Ciekawa sprawa z Masy trójmiejskiej (słyszałem w Trójce, ale znalazłem tylko ten link):

http://www.radiogdansk.pl/index.php/wydarzenia/item/20174-rowerzysta-nagral-pirata-drogowego-sam-dostal-mandat-sad-go-uniewinnil.html

W skrócie: rowerzysta mógłby dostać mandat za jazdę zbyt blisko środka ulicy, tylko sądowi nie udało się ustalić, kto to był. Ciekawe, czy rozważali sam problem (bo moim zdaniem powinno się uwzględniać, że to ma być możliwie blisko prawej krawędzi i ciekaw jestem, jak to w praktyce byłoby rozstrzygnięte), czy tylko poprzestali na tym, że jak nie wiadomo kto, to nie ma co tracić czasu?

Raffi:
Ta sprawa to aż dziwne, że w ogóle doszła aż do sądu. To była bezinteresowna złośliwość policji, bo rowerzysta zgłosił pacjenta (pewnie znajomego królika), co wyprzedzał go autem na ciągłej, skrzyżowaniu, jadąc pod prąd i łamiąc conajmniej kilka różnych przepisów. Tymczasem policja zajęła się cyklistą, który nie stwarzał żadnego zagrozenia i (czego dowiódł sąd) w ogóle nie złamał prawa :P

Przy takim materiale dowodowym, policja nie miała szans wygrać tej sprawy :P Nagranie bez zeznania autora nie jest w zasadzie dowodem, a trudno by cyklista zeznawał przeciwko samemu sobie. Na nagraniu nie widać kto prowadził rower, a bez zeznania lub świadków nie sposób tego ustalić :D. A poza tym przepis nie mówi, że rowerem należy jechać "przy krawędzi" lecz, że należy jechać "możliwie najbliżej krawędzi", co czasem może oznaczać nawet jazdę przy lewej krawędzi pasa. W dodatku od tego przepisu jest kilka wyjatków (np. jazda środkiem pasa jest dozwolona przed skrzyżowaniami, gdy z jednego pasa można jechać w kilku kierunkach) - a tak było w tym wypadku. Rowerzysta może, a nawet musi "odlepić" się od prawej, gdy planuje skręcić w lewo - a na filmie nie sposób ocenić, czy cyklista nie miał takiego zamiaru.

Słowem - słuszna kompromitacja policji i jedyna możliwa decyzja sądu.

jerzy1234:
Dodam że , tam było to przed przystankiem autobusowym i znając nasze realia techniczne asfaltu to właśnie obok krawężnika około 0,5 m do 1 metra na pewno była dość pokaźna koleina i rowerzysta na pewno odruchowo omija takie przeszkody .  Jadąc bliżej krawężnika to narażamy się na studzienki i rowy odprowadzające wodę ,więc tam jest zawsze bardzo niebezpiecznie .  Większość kałuż też przykrywa wyrwy w asfalcie i ja też jeżdżę raczej metr od krawężnika niż po nim (jakby chcieli Ci Panowie w białych czapeczkach-po krawężniku i w kasku z osłoną na zęby :P)

biały:
Wina i buractwo kierującego samochodem są oczywiste, ale nie ma o co czepiać się policji. Zaznaczył to nawet sam sąd. Zachowanie autora nagrania nie jest wcale tak jednoznacznie niewinne: jazda parami jest dozwolona tylko wtedy, gdy nie utrudnia ruchu. Sąd uniewinnił oskarżonego, ale z powodu braku możliwości wykazania, że to on jest winny ewentualnego wykroczenia. Nie wiem, czy sprawa rozeszłaby się po kościach w innej sytuacji. A nagrywanie wykroczeń innych wcale zwalnia z przestrzegania przepisów, o czym nierzadko nagrywający zapominają.

Powód do oburzenia byłby, gdyby policja nie zajęła się kierowcą, a przyczepiła się do rowerzysty. Tutaj jednak zajęła się sprawiedliwie obydwoma, bo - zgodnie z treścią nagrania - obydwaj popełnili wykroczenie.

Klara:
Akurat w tym miejscu rowerzystów jadących gęsiego i tak nie dałoby się legalnie wyprzedzić (żeby zostawić metr, trzeba by przekroczyć ciągłą), więc to nie jest oczywiste, że łamali prawo. I trzeba dodać, jednego przepisu kierowca nie złamał: zostawił metr rowerzystom. Nie jestem pewna, czy zachowałby się tak samo, gdyby rowerzyści jechali przy krawężniku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej