Inne > Hydepark

"Dynamiczne oparcie się o szybę wyprzedzającego pojazdu...

(1/6) > >>

mp0011:
...celem odzyskania równowagi."

Czy oparcie się o pojazd wyprzedzający na gazetę (dodam, że dość dynamiczne, pięścią...) podpada pod jakieś paragrafy obciążające rowerzystę? Oprócz ewentualnego czepiania się pojazdu? Jest to traktowane jako kolizja? Jeżeli tak, to kto jest sprawcą?

Miałem wczoraj nieprzyjemną sytuację - gość w Passacie wyprzedził mnie na centymetry w momencie kiedy omijałem studzienkę (kratkę, góra 20cm od krawężnika). Musiałem gwałtownie odbić kierownicą w stronę krawężnika (inaczej by mnie zawadził), ale fizyki nie oszukasz - ciałem leciałem w stronę samochodu.

Jedyne co zdążyłem zrobić, to wyciągnięcie ręki i odepchnięcie się od niego. Niewprawny obserwator mógłby pomyśleć, że walnąłem w niego ze złości ;)

Kilkanaście metrów później gość się zatrzymał i rzucił na mnie z łapami. Wezwałem policję do kolizji, ale nie przyjechała drogówka, tylko prewencja, która zaproponowała wizytę na Waliców (albo 2h czekania żeby usłyszeć to samo od drogówki).

Zdarzenie mam nagrane.

Czy taka sytuacja podpada pod kolizję?

biały:
Po tym, jak ja się "dynamicznie oparłem" o wjeżdżający we mnie autobus (autentycznie, nie w celu pobicia pojazdu), policja wstępnie uznała, że doszło do kolizji. Niestety brak kontynuacji sprawy ze względu na nieprzyznanie się podejrzanego nie pozwala mi powiedzieć ci, jaka była skuteczność tej oceny później.

Pamiętaj jednak, że jeśli sprawa trafi przed sąd i świadkowie zeznają, że widzieli "uderzenie", to będziesz musiał przekonywać sąd, że się opierałeś, a nie atakowałeś samochód.

Raffi:

--- Cytat: mp0011 w 03 Paź 2015, 20:34:18 ---Czy taka sytuacja podpada pod kolizję?
--- Koniec cytatu ---

Nie podpada, bo kolizji nie było. ALE podpada pod inne paragrafy.

Miałem kiedyś podobną sytuację jako pieszy na chodniku. Facet omal mnie nie rozjechał, odskakując moja noga zahaczyła o jego zderzak, powstała całkiem niemały ślad na lakierze. Miałem świadków, a facet wyskoczył jeszcze "no którędy miałem jechać jak nie po chodniku", więc sprawa była oczywista - dostał 250zł za chodnik i 250zł za przejście na które wjechał.
Natomiast temat zniszczenia lakieru kazali mu dochodzić ze stopy prywatnej. Wymienili nas namiarami (musiałem dać swoje, ale mam jego). Ponieważ facet nie ma najmniejszych szans wygrać w żadnym sądzie, do dziś mam spokój.

Generalnie u Ciebie jest ciut inaczej. Ale po 1. Nic nie płać facetowi z auta. Nic nie obiecuj. Nie bój się. Pamiętaj, że pies im więcej szczeka (grozi) tym mniej gryzie (realizuje gróźb). Zapisz dobrze dane auta i właściciela, zachowaj je. I tyle. Jak były zniszczenia, facet może Cię próbować oskarżyć ze stopy prywatnej i przegra bo masz nagranie (zakładam, że widać na nim to co piszesz), ale w praktyce zapewne nie będzie mu się chciało. Jak zniszczeń w aucie nie ma, tym większe prawdopodobieństwo, że facetowi nie będzie się nic chciało z tym robić, a i zysku z tym nie będzie miał żadnego.

Tobie ze strony policji i służb nie grozi nic. W razie gdyby chcieli cokolwiek robić, nie przyjmuj żadnych mandatów (przyjęcie to przyznanie się do winy - nie do odkręcenia później). Jak wezwą Cię jako świadka co jest wątpliwe - uważaj na podchwytliwe pytania i najlepiej wtedy napisz jeszcze raz - skontaktuję CIę z człowiekiem, który ma ciut większe doświadczenie w takich sprawach. Jak wezwą na komendę jako oskarżony co jest jeszcze bardziej wątpliwe - odmów zeznań (oskarżony ma takie prawo, by nie zeznawać przeciwko sobie).

Ale najpewniej do niczego w ogóle nie dojdzie i najgorsze już za Tobą.

mp0011:
Dzięki Raffi, jakby co, będę pamiętał.

Z tego co ostatnio byłem na Waliców (w sprawie dwóch poprzednich filmów...) i zostałem pouczony o prawie odmowy podawania danych adresowych - podobno jakiś nowy przepis.

Sytuacja wyglądała tak (od 2:00):
https://drive.google.com/file/d/0B3oLHpLXgbTnc0Vta2xISG9WTGM/view?usp=sharing

Ja naprawdę jestem spokojny, ale żeby sięgnąć samochód (celem odepchnięcia się... ), to od barku do szyby muszę mieć max 50cm. Po skosie, bo przecież szyba jest sporo niżej, więc realnie 30cm. A jeszcze szyba jest nieco cofnięta względem np. lusterek, ja mam kierownicę dość szeroką, więc minimalna odległość (abym musiał i mógł reagować) wyprzedzania to kilka cm.

Danych auta nie dostałem, mam tylko numer i twarz kierowcy. Policja nawet nie kazała dmuchać. Może prewencja nie wozi alkomatów...

A co do zgłaszania - To ja zamierzam zgłosić, ale on też coś przebąkiwał. Lepiej w takiej sytuacji zrobić to jako pierwszy, ze i swojej strony. Prawdopodobnie bym tego nie robił (mam takich nagrań kilkanaście w tygodniu, odległości dobrze nie widać, więc zazwyczaj je kasuję), gdyby nie wyskoczył z łapami.

Wydaje mi się, że co innego jest przejechać blisko rowerzysty, a co innego mieć do niego jeszcze o to pretensje...
Bo przecież powinienem jechać rynsztokiem.

jerzy1234:
Moim skromnym zdaniem z filmu wyraźnie widać spychanie do krawężnika i zajechanie drogi na pasach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej